poniedziałek, 5 czerwca 2017

dyle.maty

to wszystko moja wina, moje wina
i piwa, butelki tłukące się po głowie
topię się bez kropli wody
możesz już spadać, drążyć skałę lub wątrobę

oddycham słońcem
w dzień trenuję wdechy
(o nocy nie muszę wspominać)
czekam aż księżyc się zapełni

rozlewam wino na świeżo rozwieszone firanki
(teraz będę trzymał kieliszek pomiędzy rękoma)
mam pełną świadomość - ty tego nie czytasz
przelewam więc poziom przez głowę

sobota, 27 maja 2017

i.ronię złości

sezon na
wypierdalaj pan z tą kosiarką
uważam za otwarty
zupełnie jak carrefour - od siódmej

wolę zimę ciche odśnieżanie
i udawanie że nie widać syfu

dodałbym parę stopni do równoleżnika
bez udostępniania lokalizacji listonoszowi
(wolę odebrać maila niż awizo)

zgredzie który na mnie krzywo patrzysz
trójnogu który nie potrafisz trzymać kuli
przestań się przypieprzać 
i odśnież się na tym słońcu w tle kosiarek


środa, 17 maja 2017

zostaw coś na później

ale wtedy idziesz spać
i nie wiem czy od początku kłamiesz
czy tylko pieprzysz nadzieją

w sumie zawsze jest jakieś później
więc gdy będziesz wracała za kilka lat
nie śpij na stojąco

znalazłem twoje klucze na szafce
śpisz dzisiaj u mamy
i pijesz piwo z gnojem namawiającym do zdrady

edit
(wieczorem leżysz jednak w łóżku
niepotrzebnie przykrywam się zmartwieniami)


piątek, 12 maja 2017

ban.ały


zabierz mnie na chmurę bo cofnę wszystkie zostawione lajki
zdjęcia nagle przestaną mieć filtry a posty będą pełne mięsa
jest taki moment po całym dniu
kiedy z zęba wypada plomba i chrupie

dokładnie tak samo gdy idziesz z innymi na piwo
na uśmiechy nie ma rady nie ma nad czym się zbierać
może troszkę rozsypywać jak rzeczy z dziurawych paczek
(którymi broń boże nikt nie rzucał)

zmieniasz smak chrupiesz i dorzucasz do ognia
flirty płaskie jak łysina jak wyłamany ząb z grzebienia
trudno ocenić po ilu diastemach wyrzuca się oczekiwania
przedziałki stają się wielkie jak cisza

środa, 5 kwietnia 2017

mur.ale


mawiałaś - facet nie ściana
wtedy jeszcze nie rozumiałem
że stanie za tobą murem nie ma sensu
że lubisz cień tylko wtedy kiedy masz ochotę

tak się nie da - patrzeć w cztery strony
i w każdej widzieć przyszłość (to co wieczorem w tv)
można przetrwać na obiadkach ze słoika
fasolce i klopsikach w czasie mniej lub bardziej pewnym

będziesz jeszcze włosy otrzepywać
udawać że ciągle jest gorąco że słońce i deszcz
będziesz zmieniać programy w tygodniu słuchać disco-polo
w niedzielę śpiewać psalmy aż nagle rozboli cię głowa
gdy tylko spadnie pierwsza cegła



czwartek, 23 marca 2017

pi.kawa


koniec marca - zimny wiatr pizga po uszach
koniec tańca - ciepły pot spływa po czole
koniec uśmiechu - kąciki ust chowają się do konta
które już dawno jest na debecie

jadę na kredycie, na respiratorze
oddycham sam za siebie i trochę przed
(za często odwracam głowę)
koniec będzie na mnie krzyczał

kolejny miesiąc zdradza wiosnę
jebana zima słychać z każdej strony wiatru
nawet trawa nie prosi jeszcze o skoszenie
tylko ty przestań już ścinać wzrok 
za innymi słońcami

niedziela, 5 lutego 2017

moon.ster

dla Pauliny

podłącz ładowarkę 
- nie będziesz mi mówić jak mam żyć!
nie mam zamiaru kochanie sama wiesz 
trzeba kupić nowe poduszki suszarkę
i rafaello (które znowu zjadłem)

tosty najlepiej smakują o trzeciej w nocy
niemal jak ukrywany papieros podkradzione piwo
czy energetyk wypity po jedenastej
(częściej patrzymy w oczy niż na zegarek)

zrobiłaś mi porządek w szufladzie w butach
w czapce i szaliku jeszcze nigdy nie czułem 
że sens ma taki smak - mocno zaciskam powieki
(nie spieprz tego kretynie)

wstawiam pranie
oby tym razem już niczego nie zafarbować