sezon na wypierdalaj pan z tą kosiarką uważam za otwarty zupełnie jak carrefour - od siódmej wolę zimę ciche odśnieżanie i udawanie że nie widać syfu dodałbym parę stopni do równoleżnika bez udostępniania lokalizacji listonoszowi (wolę odebrać maila niż awizo) zgredzie który na mnie krzywo patrzysz trójnogu który nie potrafisz trzymać kuli przestań się przypieprzać i odśnież się na tym słońcu w tle kosiarek
ale wtedy idziesz spać i nie wiem czy od początku kłamiesz czy tylko pieprzysz nadzieją w sumie zawsze jest jakieś później więc gdy będziesz wracała za kilka lat nie śpij na stojąco znalazłem twoje klucze na szafce śpisz dzisiaj u mamy i pijesz piwo z gnojem namawiającym do zdrady edit (wieczorem leżysz jednak w łóżku niepotrzebnie przykrywam się zmartwieniami)
zabierz mnie na chmurę bo cofnę wszystkie zostawione lajki zdjęcia nagle przestaną mieć filtry a posty będą pełne mięsa jest taki moment po całym dniu kiedy z zęba wypada plomba i chrupie dokładnie tak samo gdy idziesz z innymi na piwo na uśmiechy nie ma rady nie ma nad czym się zbierać może troszkę rozsypywać jak rzeczy z dziurawych paczek (którymi broń boże nikt nie rzucał) zmieniasz smak chrupiesz i dorzucasz do ognia flirty płaskie jak łysina jak wyłamany ząb z grzebienia trudno ocenić po ilu diastemach wyrzuca się oczekiwania przedziałki stają się wielkie jak cisza