niedziela, 8 listopada 2020
sp.alone (298)
sobota, 7 listopada 2020
uwaga drzwi!
nie obrażaj się na demona
który nawet w nocy nie potrafi straszyć
(czasem w dzień boi się spojrzeć w lustro)
przed twoim przyjściem szuka całych skarpet
robi her.bate
a po wypiciu siekiery idzie rąbać
tylko tak mógł się złożyć w całość
w mało śmieszny ale jednak kawał
szczęścia schowany w plamce
na twoim policzku
potem zamknięty w ostatnim wagonie
jedzie do innej patrzeć w lustro
tam już bez skarpet bez szału
bez wpadania w nagłe wymioty
całuje się po rogach
niedziela, 1 listopada 2020
***** *** x2
głowy pod kartonami nie będą już padać
przed nie ma takiej opcji jadąc znów na OIOM
spojrzenie na zdjęcia - nie przejdą żadne kłamstwa
strzeli was piorun taki co to ledwo z gniazdka
wyskoczył i uczy się nowych fatality
nie bądźcie dziś tacy zdziwieni że kto machał
językiem agresji temu zęby wybili
swoją drogą jak zła musi być zwykła mama
żeby w deszczu z grzmotami na palcach i ustach
prosić dawno wylogowanych - wypierdalać!
zupa którą tam mieszacie znowu jest pusta
sobota, 31 października 2020
nie migaj
bez cienia (do powiek) zwątpienia
kolejne zablokowane miejsca
wmawiam że znajdę inne
aż znajdę i nie będę umiał ich wymówić
utrzymać na powierzchni
dasz mi spokój
w każdą wyciągniętą rękę
czwartek, 29 października 2020
wiersz w którym stawiam wszystko na Ciebie
przyjdę i wezmę twoją rękę
lub nie
(bo przecież nic na siłę)
przyjdę i pocałuję w klamkę
z języczkiem uwagi sąsiadów
tyle razy pisałaś luuuzzz
więc też się dostosuj
nie ufaj setkom osób
(nie rymuj bez potrzeby)
tylko tym co karmią
pewność siebie
wtorek, 27 października 2020
roz.liczenie
pewnie bez lektury od zawsze łatwiej było ci pisać
piąty raz idziesz na studia nawet nie musisz wychodzić
z siebie znasz tylko najlepsze kawałki życia
(i jest ich wiele)
daleko mi było do Janków, Januszy, Jeremiaszy, Greya
daleko mi do mieszania zaufania ze zwykłym faux pas
nie sądziłem że tak łatwo wymieniasz
że w swojej pięknej główce czekasz na ojca
(który nie wróci)
teraz tylko myśli szczypią bo spieprzyłaś jesień
za oknem już nawet biedronki latają chińskie
i bardzo przepraszam - za tobą nie pobiegnę
zamykasz oczy i odwracasz głowę - nie będę już bliżej
(ostatnia próba pocałunku)
czwartek, 22 października 2020
makromolekuły
idealnie rzecz ujmując - tylko malinowa herbata
odrobina prozy pod postacią schabowych
koc serial lub pomiń reklamę i gra w którą raz wygrałaś
(i wystarczy) pięć sekund w trakcie których nic nie boli
będzie nas więcej - w tym jest (nie)cały sekret
w tym żeby bez słowa o tym co głośne
i z krzykiem wchodzić tam gdzie grozi wyciszenie
nawet nie pytać - spojrzeniem odpowiadać możesz
poniedziałek, 14 września 2020
cashtany
już spadają zwalniają miejsca w ogródkach
do których i tak nie zaglądam
nie podejdę nie zagadam nie odsuwam krzesła
nie mam na imię podaj mi swój numer
jestem tylko ludzikiem który nie nosi zapałek
nie oczekuj ognia dymu mgły
to przypala się wzrok podniesiony za wysoko
można za niego dostać w twarz
prosisz - idź napisz coś do rapu - odpowiadam - potem
wyciągam kapelusz by przywitać się z biedą
pękam prosto z drzewa jak skruszony klecha
poczekam aż mnie znajdziesz aż napiszesz na spotted:
chłopaku - więcej już nie mieszaj!
przejeżdżasz ale tylko tylnym kołem
i czuję jak rozbita butelka gryzie znowu w stopę
powiedz gdzie mieszkasz gdzie rosną twoje drzewa
niedziela, 23 sierpnia 2020
piątek, 24 lipca 2020
mam swój pokój
uśmiech nad którym wciąż rozmyślam
był i będzie niedościgniony
niewytłumaczalny zważywszy okoliczności
i rosnące dni
teraz przez cały twój czas
tęsknię - jak zmarszczka za kącikiem ust
unieś się cholero - ani drgnie
przez tygodnie które dojrzały
które nawet ogolone mogą kupić piwo
bez okazywania dowodu
i przekręcania faktów o mnie dla ciebie
miesiące pełne kryzysu wieku średniego
kiedy ustawiasz mnie do pionu
do wyciągniętej na odległość uśmiechu soczewki
sprzątamy po kolejnym ciepłym wieczorze
te lata nigdy nie nauczą się ciszy
środa, 22 lipca 2020
ok.ruchy
coraz więcej obcych mówi dzień dobry
kiedy wcale tak nie jest - jest noc
jest ciemna strona papierosa
i pośpiech za uciekającym światełkiem
ciągłe urwanie dupy
nieposiedzenie odciski zrywane w przerwie
na reklamy przełączane bez litości
do widzenia choć oby nie
oblizuję palce po całym dniu
wytarte linie nie mają smaku
zwisają tak bez celu do poplątania
do stłuczenia ulubionej dłoni
niedziela, 19 lipca 2020
***** ***
marne to dno pod którym zapada się ziemia
jak ostatnie drzwi w mocno nocnym autobusie
którymi nikt nie wchodzi bo żul ciągle ziewa
marna to ziemia która stopy tym prostuje
co inaczej chodzą
w inne uciekają się przystanki
inaczej w ich głowach wygląda koło
inne bilety sprawdzają kanary
zawsze się można dodzwonić do głowy cukru
krzywe słowa prosto na youtube'a dodajesz
koło kierowcy ktoś krzyczy jak jedziesz chuju?
przecież kto cieniem wojuje od cienia ginie
więc rozbijasz się po wsi
z moim portfelem jak podły sobotni poranek
a pół dnia rozmyśla jak cię pogonić
a pół dnia rozwiesza cię razem z praniem
czwartek, 16 lipca 2020
za.kłócenia
nie docieram nie mogę się przebić
opaska na ręce wibruje mocniej
dzwoni dawno niesłyszany puls
jeszcze chwila i mnie trafi
śnieżę do środka wycieram buty
po jedzeniu zostają ślady na czerwonej koszuli
weź mnie ktoś wyprasuj
przebij się przez zgnieciony głos
(przestań gadać do siebie)
wtorek, 14 lipca 2020
kwitnie.nie
i lżejsze od powietrza przed burzą są noce
nikt nie stoi w przedpokoju nie gasi światła w łazience
tak bywa że po ugaszeniu największego pragnienia
zostaje burdel w głowie jak w damskiej torebce
sobota, 11 lipca 2020
wy.gasł
zostawiam serce na gazie
gotuj się dobrze nie świruj
nie gwiżdż na piękne kobiety
nie spal czajnika
ktoś przyjdzie i wyłączy
zakręci jak bąkiem
nie rozlewaj wrzątku
nie smakuj sobą
niedziela, 5 lipca 2020
mu.szelki
dali mi w pracy niebieskie ogrodniczki
coś co ubiera się tylko do zdjęć
zdejmuje do wszystkiego innego
mówią przyjaciele napisz do niej
zbierz się z piasku zapnij palce na zamku
i broń boże nie zakładaj tego co zawsze
dziś tylko wykupuję leki na receptę
po których słychać szum gwizdka
nie zalewam - boję się do niej napisać
piątek, 3 lipca 2020
niedziela, 28 czerwca 2020
napisz do niej
muszę się zagłuszyć te ciągłe nic z tego nie będzie
brzmi coraz groźniej wygląda jak agresywny pies
rasy małej z tych co leżą na kolanach
przez co nie sposób się ruszyć
idziemy na spacer podrywa się z sąsiedniego pokoju
tutaj cisza palce stukają po głowie zimnej i liczącej
procentowe szanse na niepowodzenie
strach przed zerwanie ze smyczy
powstrzymuje wciśnięcie wyślij
nie jestem gotowy żeby mieć z kimś tyle wspólnego
z drugiej strony najgorsza jest stara kawa
taka na którą czekało się zbyt długo
czwartek, 25 czerwca 2020
po.głoski
doszły mnie wieści dobiegły jak dym z ogniska
że trzeba mieć marzenia pewne obrazy tego co pojutrze
przypala się przez to kolana gdy usiądzie za blisko
rumor od wczoraj trzyma za uszy
że raz zostawiona miłość
do góry przecież nie poleci
jedynie - przy hamowaniu - do przodu
wypadnie wyskoczy niczym powiadomienia
od niechcianych ludzkich fragmentów
kiedy tak przygasam wyciągam konsekwencje
z popiołu patrzę na nie i obracam
pełne ostrych brzegów czekają na małe palce
żeby uderzyć żeby już zawsze było dzisiaj
środa, 24 czerwca 2020
zapal.niczka
pamiętam jak dałaś mi papierosa
nie częstowałaś - poprosiłem
nie pal tego lepiej
więc paliłem gorzej od ciebie
by mieć te kilka minut
by patrzeć i słuchać jak mówisz
mogłem palić więcej
pozostało dogaszanie zgliszczy
tego się nie wyleczy spierdoliło się
na amen setka paczek pęknie
jak szwy na rękach powiedz proszę
ogarnij się bo ci kopa sprzedam
wtorek, 23 czerwca 2020
ta.leże
tak wiem po pracy wolno więcej
można zjeść wszystkie cukierki z miski
bez konsekwencji wypalić książkę
i dla odmiany zaciągnąć się powietrzem
lubię też komara zostawić na ścianie
albo przyciąć do wymaganego formatu
później zmywam się stąd i zasiadam
by złapać wydech schowany za gardłem
może kiedyś nie będę się zmuszał do płaczu
nie kliknę "pomiń reklamę" kupię pełną wersję
ale biorę tylko pół chleba i ulgowy bilet
przyjedziesz i powiesz firanka znów jak u dziadów
niedziela, 21 czerwca 2020
prze.rzuty
w chwili wypadku byłem pod wpływem wiatru
w niszy gdzie nawet wysoko podniesiona głowa
nie sięga do pasa zieleni miejskiej
wyciągnę rękę żeby podpisać protokół
zrzucam w nim winę z mostu na krzywej
więc jestem tym który powinien tu być
w tym miejscu do kasy gdzie widać już imię kasjerki
szkoda całkowita że trzeba odkupić po części
obmyć kolana w rytm piszczących hamulców
uszkodzony bagażnik bagatelizuje zawartość
jakbyś nie mógł po prostu powiedzieć
wyjebałem się przed nią na rowerze
i głupio i na tym możemy
zacząć
czwartek, 18 czerwca 2020
seria.love
kiedy przyjdzie pora na nowy sezon nie będę się oglądał
za drzwiami zostawię trupa z szafy
on nie dokładał się do abonamentu
nie szykował popcornu z solą
z niecierpliwością czekam na pierwszy odcinek:
napisz do dziewczyny której wszystko lajkujesz
w nim główny bohater zrobi z siebie debila
lub nie i nie będzie o tym wiedział
najważniejsze że wyjdzie z trybu samolotowego
choć lotnisko widział tylko na zdjęciach
przyjdzie pierwsza reklama cliffhanger w przerwie zimowej
oby tym razem nie uśmiercono bohatera
oby nie zmieniono twarzy za patrzenie w kamerę
na trzecim planie ktoś coś pomiesza dosypie do wątku
ziarna pieprzu grube niezmielone jak myśli o finale
w którym najlepiej wypadną z okna napisy końcowe
środa, 17 czerwca 2020
bro.cat
Niewiele
Wilki głęboko w jej oczach. Chmury zrywały się
ze snu, atramentowe jak słowa.
Tak niewiele potrzeba.
Wiatr co płynie po polach i płynne linie jej skrzydeł.
Jego ramiona jak rzeźby.
niedziela, 14 czerwca 2020
ziemia obmacana
Siadaj koło mnie
to dla Ciebie jest ławka
posłuchaj jak pięknie o miłości gada
ten, który miłości nigdy nie zazna
radzę sobie z datami)
kiedy pakowałaś swoje szprychy w obcasy
czułem że coś jest nie tak że ten rower
nie ma siodełka że zatrzymał się
w czasach ostatniej komunii
(wtedy zgubiłem pierwszy zegarek)
lubię ten zapach po gównoburzy
gdy wycierasz mną każdą rozmowę
pomilczę i policzę to wszystko co do kości
nastawia się negatywnie
pęka jak koło ratunkowe zanim rzucę nadmiarowo
wynoś się z mojego życia!
środa, 10 czerwca 2020
po.stanowienia
kiedy patrzę na to jak jest (...)
już nie brakuje mi powietrza
happysad - jeszcze, jeszcze
spuszczam zepsutą wodę ze zlewu
była twoja kolej na zmywanie
twarzy pozbawionej nawet piegów
twarzy bez odbicia którą walnę
jak setkę (brzydzę się alkoholem)
trzeba przewietrzyć posypać mrówki
piaskiem do kąpieli słuchaj kotek
znów muszę wyjebać cię z kuchni
ile to będzie miało kalorii?
wszystkie które spaliłem biegając
za tobą bez żadnej przyjemności
uchylam okno na smród to mało
kosmetyki wrzucone do worka
ciągle martwisz się co ze mną będzie
odbierzesz rzeczy gdzieś z końca morza
powiem - chuje muje dzikie węże!
niedziela, 7 czerwca 2020
za.kładka
może to lepiej może to gorzej
że się ta miłość tak rozpłynęła
jak kropla
może
Robert Górski (z tomiku "Zeszyt w trzy linie")
nigdy nie wiem kiedy przestać mieszać by przesłodzić
chciałaś być rozpuszczana
jak włosy przy suszeniu
naczyń z brudnymi brzegami
w raz otwartej książce będzie odstawać okładka
zwłaszcza po obcej dłoni
tępe przebłyski chęci
spis treści - trwa posłowie
sobota, 30 maja 2020
sektor 7, rząd 2
tam się spotykamy raz na kilka miesięcy
największa sala w mieście
wciąż się powiększa sprzedaje rezerwacje
chociaż obraz się nie zmienia
po każdym seansie inne recenzje
choć zmienna scenografia to słowa jakby te same
gra świateł pora karmienia
wspomnień o oszustwie w biegu do mety
popraw te kwiaty nie wygłupiaj się z krawatem
nikt tu nie przychodzi żeby coś zmieniać
nie da się być bliżej sceny
darmowa sztuka w zawsze najwyższej cenie
Dziś mija równo 10 lat istnienia tego bloga, od zawsze było to miejsce, które bardziej niż o czytelników dbało o moją równowagę psychiczną. A i tak przyszło się wywróci nie raz nie dwa. Jeśli tu trafiłeś lub trafiłaś nie oczekuj cudów. A już na pewno nie czekaj na mnie.
poniedziałek, 4 maja 2020
7 lat temu
była wycieczka a ty dziś mi się śniłaś
na badaniach okresowych
od razu poznałem że to sen
nie czekaliśmy nie było kolejki
prawie je zawaliłem bo o raz za dużo
pomyślałem gdzie jesteś
byłaś siedem lat temu obok
i tego już się nie wyleczy
będę powtarzał że jest dobrze
że nie brakuje że będzie jeszcze lepiej
jeszcze kurwa lepiej
jeszcze sen się z jawą zamieni
najgorsze w płaczu są smugi na okularach
gdy nie zdążysz ich zdjąć
gdy nie chcesz ich zdjąć bo paraliż
koniec wycieczki jeszcze przede mną ucieka
środa, 8 kwietnia 2020
upadek
jak na reklamę przed finałową sceną
tak ty czekasz na mnie
wtedy zmieniasz
punkt zaczepienia
gdzieś w tym wszystkim mnie już nie ma
jak w twojej komórce
ostatnio wybieranych kontaktach
czy ulubionych
pozostaje wyłożyć się na lub pod
powierzchnią styczną do ust
których już nie ma
niczym imprez masowych
odbierz
posłuchaj jak się nagrywam









