wtorek, 31 sierpnia 2010

O jedno słowo za daleko

Powiedzieliście kiedyś o jedno słowo za dużo? Czy to w złości, czy ze strachu, czasami zdarzy się to każdemu. Mi zdarzyło się zranić w ten sposób jedyną osobę na której mi zależało... a gdzie tam, nadal mi zależy. Najgorsze, że nie wiadomo jak później przeprosić, w zasadzie do dziś nie wiem co musiałbym zrobić żeby tamto zostało wybaczone. Chyba nie ma już takiej opcji... chociaż bardzo bym chciał żeby była... co mogę zrobić? Powiem tylko jeszcze raz - cichutko, jakby szeptane do ucha - "przepraszam" i podeprę się cytatem z księdza Twardowskiego:
Każde głębsze uczucie prowadzi do cierpienia. Miłość bez cierpienia nie jest miłością.

Na deser Muniek i Anna Maria Jopek - Dzieje grzechu

piątek, 27 sierpnia 2010

popowo

Pozostając w kręgach banalnych piosenek o miłości, które jednak okazują się dosyć trafne (a może właśnie łatwo o "trafność" przy tak obszernym temacie?), cover I need you now
Dlaczego cover? Raz, pani ładnie śpiewa i ładnie wygląda, dwa, w oryginalnym teledysku szlag mnie trafia gdy widzę sztuczność tej blondyny :P

Picture perfect memories,
Scattered all around the floor.
Reaching for the phone cause, I can’t fight it any more.
And I wonder if I ever cross your mind.
For me it happens all the time.

It’s a quarter after one, I’m all alone and I need you now.
Said I wouldn’t come but I lost all control and I need you now.
And I don’t know how I can do without, I just need you now.

Another shot of whiskey, can’t stop looking at the door.
Wishing you’d come sweeping in the way you did before.
And I wonder if I ever cross your mind.
For me it happens all the time.

It’s a quarter after one, I’m a little drunk,
And I need you now.
Said I wouldn’t call but I lost all control and I need you now.
And I don’t know how I can do without, I just need you now.

Yes I’d rather hurt than feel nothing at all.
It’s a quarter after one, I’m all alone and I need you now.
And I said I wouldn’t call but I’m a little drunk and I need you now.
And I don’t know how I can do without, I just need you now.
I just need you now.
Oh baby I need you now.

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Mój największy wróg - ja i strofowanie

Długo nie chciałem o tym pisać, długo zabraniałem sobie przelewać to wszystko na słowa. Może to był właśnie mój błąd, bo te myśli kłębiły się coraz bardziej, zajmując coraz więcej miejsca, coraz więcej czasu. Tak Natalio chodzi o Ciebie, o to przeklęte uczucie gdy człowiek patrzy wstecz i widzi ile rzeczy zepsuł, ile osób zranił, jaką miłość roztrwonił.
Wiem, że cokolwiek teraz zrobię czy powiem, to niczego już nie zmieni, jednak ta świadomość nie rani mnie już tak bardzo jak wcześniej. Nigdy nie potrafiłem "walczyć", czy też mówiąc kolokwialnie "podrywać" kobiet, nigdy prawdę mówiąc nie zawracałem sobie tym głowy, wychodziłem z założenia, że jeśli to ma mieć sens to musi przyjść samo, bez kombinacji i nacisków. I tak też przyszło. I tak też to zmarnowałem.
Niemniej tego jednego nie zmienię, wiem, że to czytasz, nie wiem czy się oburzysz, czy pozostajesz chłodnie obojętna, ale - kocham Cię i, chociaż nie wiem czy powinienem, za to przepraszam.

Chyba w takim wypadku trudno o lepiej dobrany "banał":
Bryan Adams - Please forgive me

Still feels like our first night together
Feels like the first kiss, it's gettin' better baby
No one can better this
Still holdin' on, you're still the one
First time our eyes met, same feelin' I get
Only feels much stronger, wanna love ya longer
You still turn the fire on
So if you're feelin' lonely don't
you're the only one I ever want
I only wanna make it good
so if I love ya a little more than I should
Please forgive me, I know not what I do
I can't stop lovin' you
Don't deny me this pain I'm going through
if I need ya like I do
Please believe me every word I say is true
our best times are together
touch, still gettin' closer baby
Can't get close enough
Still holdin' on, still number one
I remember the smell of your skin everything
all your moves you, yeah!
the nights ya know I still do
One thing I'm sure of is the way we make love
And one thing I depend on is for us to stay strong
With every word and every breath I'm prayin'
That's why I'm sayin'
Never leave me I don't know what I'd do

czwartek, 12 sierpnia 2010

Czesław z Multipoezją w tle

Zacznę wierszem:

moje niebo czy twoje piekło

już za późno żeby zacząć od nowa <~kundel>
nigdy więcej nie przekonamy się
jak smakuje poranna kawa <~mistral>
jak letni wiatr rozwiewa twoje włosy <~Augustyna>
i czy to wszystko w ogóle ma sens <~mistral>
ale patrząc w twoje oczy zachwycone błękitem <~mistral>
wiem że to nie ty się smażysz <~bartek2>
a ja nie pukam już do bram
najważniejsze że jesteśmy znów wolni <~michu>
i coraz lepiej rozumiemy ciszę <~mistral>
która podobno jest domeną bogów <~Woj>
i tam na górze i tu na dole


Jest to jeden z kilkuset (sic!) wierszy powstałych w ramach Multipoezji, czyli wspólnego pisania wierszy na czacie pod okiem Michała Zabłockiego. Eksperyment zaczął się kilka lat temu i - przerwami - trwa nadal. Patrząc na listę powstałych w ten sposób wierszy: http://czat.onet.pl/1552630,wiesci.html z pewnością dostrzeżemy znane nam tytuły. Są to wiersze, które znamy z piosenek Czesława Mozila, to w ten kolektywny sposób powstała "Maszynka do świerkania", "Efekt uboczny trzeźwości" i zdaje się wszystkie pozostałe teksty z płyty "Debiut".

Przyznam się, że kilka lat temu maczałem w Multipoezji moje - smukłe, piękne i niewinne wówczas - paluchy. Tu i ówdzie dopisałem kilka wersów, niestety nie mogę pochwalić się żadnym wersem z tych śpiewanych przez Czesława, ale - jak choćby w powyżej umieszczonym utworze - udało mi się zostawić kilka słów.

Oczywiście naiwnością byłoby myślenie, że ktokolwiek, kiedykolwiek będzie pamiętał o tym, że pod nickiem takim a takim krył się ten a ten, który wyrósł na tego i tego (zdecydowanie ostre światło nie sprzyja pisaniu sensownych zdań). Niemniej, jakiś tam niewielki powód do samozadowolenia jest.

Multipoezja, o czym już wspomniałem, trwa nadal, od dawna tam nie zaglądałem, bo czwartkowe wieczory (a wtedy właśnie spotykają się na czacie multipoeci)zwykle mam zajęte, ale jeśli Ty drogi czytelniku, czytelniczko masz ochotę spróbować swoich sił w tej wielkiej selekcji wersów to serdecznie do tego zachęcam. Jeśli mnie wzrok i uszy nie mylą, następne spotkanie multipoetów już dzisiaj o 21:00 na onetowym czacie.

wtorek, 10 sierpnia 2010

Znani, nieznani, mało znani, część 2



Przyznaję się bez bicia, że zaniedbałem nieco tę rubrykę, teraz jednak wracam aby zaprezentować kogoś naprawdę niezwykłego, kogoś o niesamowitym wręcz talencie i możliwościach... ale jednocześnie kogoś o kim wiem niewiele, a niewiedza ta drąży we mnie niespotykane wyrzuty sumienia. Dlaczego? Bo za każdym razem gdy nieszczęście dzieje się takim osobom jak ona, powinniśmy reagować, powinniśmy mieć odwagę choćby skromnym słowem pomóc.

Karolina Bębenek

Podeprę się artykułem z Gazety Lubuskiej, bo trudno abym sam próbował opisać historię, której de facto nie znam:

Uczyła się w szkole muzycznej, grała na flecie i śpiewała. Jej czysty, oryginalny głos doceniono w Piwnicy pod Baranami. Dziś Karolina Bębenek z trudem artykułuje wyrazy. Jest chora na stwardnienie rozsiane

Karolina leży w łóżku i z trudem się porusza, ale nie poddaje się. Codziennie odbywa godzinną rehabilitację. Obok niej mama Ewa Bębenek
Wszystko zaczęło się w maturalnej klasie. Karolina była uczennicą LO nr 5, szkoły, do której dostawali się tylko najlepsi. Miała tu paczkę przyjaciół, których do dziś doskonale pamięta, mimo że odkąd skończyła liceum minęło osiem lat. Karolina była ambitna, zdawała kilka przedmiotów. Chciała studiować etnolingwistykę w Poznaniu. Podczas intensywnej nauki nagle zorientowała się, że w połowie zdań urywają jej się litery. Problemy ze wzrokiem zaczęły się pogłębiać, pilna uczennica widziała coraz gorzej. Udało się, egzamin dojrzałości zdała. Niestety, wynik nie był na tyle wysoki, by Karolinę wpisać na listę studentów dziennych. Dostała się na wymarzony kierunek, ale na studia zaoczne. Rozwijająca się choroba uniemożliwiła Karolinie dobrnięcie do piątego roku. Nie tylko coraz gorzej widziała, ale powoli przestawała swobodnie się poruszać. - Choroba postępuje. Jeszcze dwa miesiące temu córka jadła samodzielnie, teraz muszę ją karmić - opowiada Ewa Bębenek, mama Karoliny. Jak mówi, zanim córkę dotknęła choroba, była niezwykle uzdolnioną, energiczną i pełną zainteresowań nastolatką. Talent wokalny odkryła w niej nauczycielka ze szkoły muzycznej, w której Karolina uczyła się grać na flecie. Wspólnie z kolegami z liceum stworzyła zespół. Oni grali na gitarach, ona była wokalistką. Jeden występ wystarczył, by grupą młodych muzyków zainteresował się dziennikarz Czesław Markiewicz. To dzięki niemu dwa albumy Karoliny ujrzały światło dzienne. Jej głos stawał się rozpoznawalny, coraz częściej można było usłyszeć go na antenach lokalnych stacji. Skoro zaczęły się koncerty i wyjazdy, nie mogło zabraknąć nagród. Na Festiwalu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu początkującą wokalistkę wyróżniono Złotym Mikrofonem. W lirycznym stylu zaśpiewała na płytach do słów ks. Jana Twardowskiego i Tomasza Miechowicza.

Teraz Karolina leży w łóżku i z trudem się porusza. Codziennie odbywa godzinną rehabilitację, choć polscy lekarze nie dają jej szans na powrót do zdrowia. Karolina się nie poddaje, nie traci wiary i optymizmu. Jest pogodną dziewczyną, która uwielbia kontakt z ludźmi. -Moje koleżanki wpadły na pomysł, by zawieźć Karolinę do Brazylii, gdzie dzięki metodom niekonwencjonalnym mogłaby odzyskać siły. Ten wyjazd jest największym marzeniem mojej córki - mówi Ewa Bębenek. Wątpi jednak w to, że uda się uzbierać kwotę dość wysoką, by podróż doszła do skutku. - Wiem o doskonałym ośrodku rehabilitacyjnym w Sulinowie. Jeśli nie wyjdzie z Brazylią, to pojedziemy tam - mówi pani Ewa. I dodaje, że każda kwota to wielka pomoc dla Karoliny. - Na lekarstwa, na pieluchy, na sprzęt... - wymienia matka dziewczyny.
I Ty możesz pomóc

Jeśli chcesz pomóc Karolinie, możesz wpłacić pieniądze na konto: Karolina Bębenek, ING Bank Śląski oddział Zielona Góra, 78 10 50 19 11 10 0000 23 20 65 66 28.

Dla każdego, kto okaże serce, Karolina przygotowała niespodziankę. Na podany adres darczyńcy wyśle nagraną przez siebie płytę.
Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Wszyscy, którzy chcą usłyszeć głos Karoliny mogą odnaleźć w internecie zaledwie kilka nagrań, oto jedno z nich: Karolina Bębenek - Nad zamętem jak ptak wiszę

Tekst to wiersz, którego autorką jest Kazimiera Iłłakowiczówna

DO OJCZYZNY MOJEJ - CISZY

Nad zamętem jak ptak wiszę:
tu pożoga, tam pożoga...
Do ojczyzny mojej – ciszy
zagubiona wszelka droga.

Nie zobaczą, nie posłyszą:
walka wre pod niebiosami...
O ojczyźnie mojej ciszy
zagubiona wszelka pamięć.

Więc na chmurach skrzydłem piszę,
piórem jasnym, piórem ciemnym:
o ojczyźnie mojej - ciszy
żadnej, żadnej wieści nie ma.


Myślę, że trudno o lepszą ilustrację do tych słów niż zamieszczony na początku kadr z "Miasta ruin", pierwszej komputerowej symulacji zniszczonej Warszawy, której premiera już niedługo, więcej informacji o tym przedsięwzięciu znajdziecie tutaj: http://www.miastoruin.pl/

wtorek, 3 sierpnia 2010

deja vu



Zastanawialiście się kiedyś nad tytułowym zjawiskiem? Podobno doświadcza go większość ludzi, raz na jakiś czas będąc w miejscu w którym nigdy nie byliśmy nasz mózg mówi "ja to chyba skądś znam". Mogę pisać różne rzeczy, przepraszać, prosić, złościć się, zmieniać... ale prawda jest taka, że to jedno pozostaje bez zmian i nie mam na to żadnego wpływu, dwa, trzy razy w tygodniu doświadczam deja vu. Czy to często? Nie znam żadnych statystyk na ten temat, ale chyba tak. Jeszcze bardziej niepokojący jest inny fakt - deja vu często towarzyszy przeróżnym zaburzeniom neurologicznym, psychozie, schizofrenii i innym równie przyjemnie brzmiącym słowom.
Daleko stąd do wyciągania jakichkolwiek wniosków, pewnie przyjdą z czasem same.

Nie Brookliński Most

Rozdzierający
Jak tygrysa pazur
Antylopy plecy
Jest smutek człowieczy

Nie brookliński most
Ale przemienić
W jasny, nowy dzień
Najsmutniejszą noc -
To jest dopiero coś!

Przerażający
Jak ozdoba świata
Co w malignie bredzi
Jest obłęd człowieczy

Nie brookliński most
Lecz na drugą stronę
Głową przebić się
Przez obłędu los-
To jest dopiero coś!

Będziemy smucić się starannie!
Będziemy szaleć nienagannie!
Będziemy naprzód niesłychanie!
Ku polanie!

Edward Stachura

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Pozostając w klimacie...


SDM - Metamorfoza

Góra
chmury pękały czarne
coraz czarniejsze
jakby koni frygijskich
groźne tabuny
aż grom
przeszył obraz nie dokończony jeszcze
a model spadał
głową w dół
w płótno
i wrósł
w ciepłe jeszcze kontury
nagłego olśnienia

To był ranek
a ty się śmiałaś do mnie z portretu