piątek, 18 lutego 2011

na smutki

Na grypsko mi się chyba zbiera, albo coś innego co mnie rozłoży... i humor podły i pogoda podła, wszystko podłe. Chyba nie ma co się wyłamywać z ogólnorozwojowej tendencji do podłości...

Anita Lipnicka & John Porter - Down by the lake

Down by the lake
where you used to sit
in the morning sun
spreading gold around
I can see you still
waving back to me
praising the day...

Looking at you
who would have guessed
you were turning then
the final page
of your book of life
there was no warning sign
not the slightest alret...

Did you see enough
of all that you wanted to see
did you feel loved
as much as you needed to be
would you change at all
any line in that story of yours

I stare at the view
In the window frame
seasons come and go
sun trips high and low
there's no break for a sigh
for a tear to dry
the clock doesn't wait

I wish I was strong
just enough to find
all the things that I miss
about you in me
but the road of despair
just leads me there
down by the lake...

Did you see... etc...

środa, 16 lutego 2011

Just smile all the time

Wilco - How to fight loneliness

How to fight loneliness
Smile all the time
Shine your teeth to meaningless
And sharpen them with lies

And whatever is going down
Will you follow around
That's how you fight loneliness

You laugh at every joke
Drag your blanket blindly
Fill your heart with smoke

And the first thing that you want
Will be the last thing you'll ever need
That's how you fight it

Just smile all the time
Just smile all the time
Just smile all the time
Just smile all the time

poniedziałek, 14 lutego 2011

Walę tynki, czyli co tu tak czerwono...

Obejrzawszy komedię romantyczną wyszedłem z walentynkowego nastroju, i dobrze, ile można? Godzinka z kawałkiem to i tak dużo. Nigdy nie rozumiałem tego święta, nigdy go nie obchodziłem, nigdy mnie nie obchodziło, ktoś kto będzie próbował to we mnie zmienić wyląduje na bocznym torze. Powiedzmy sobie szczerze, obchodzenie jeden dzień w roku święta miłości itp., to niezła wymówka dla hipokryzji, bo albo przez cały rok olewamy "miłość", albo olewamy ją w ten jeden dzień. Tak czy siak, to nie dla mnie.
Dzisiaj Alanis Morissette i Not as we

wtorek, 8 lutego 2011

Aaaa Aaaa już jest wiosna...

Może nieco wyrywam się przed szereg z tym stwierdzeniem, ale co mi tam, kawaler może więcej ;) ogólnie chce się żyć, godzina 4 rano, przystanek ten co zawsze i jak byk wymalowane 8 stopni na plusie... gdyby nie ten wiatr byłoby jak w raju. A skoro wiosna tuż tuż już to lada chwila na ulice, parki, ławki (albo jedno drugie i trzecie razem) wylęgną świeżo (albo i nie) zakochani (albo zauroczeni). Aż będzie mdlić :P Mniejsza z tym, najważniejsze, że dni staja się zauważalnie coraz dłuższe, światło dociera do mnie z coraz większą siłą (wyobraźcie sobie tydzień nocek od godziny 18 do 6 rano, wychodziłem do pracy - ciemno, wracałem i kładłem się spać - ciemno, wstawałem i wychodziłem do pracy - ciemno itd., koszmar!)
W takim razie dzisiaj coś wesołego, może wpierw klasyka:
Antonio Vivaldi - Wiosna
a na drugie danie, coś z zupełnie innej beczki, kabaret Potem w piosence o zaskakującym w tym temacie tytule: Wiosna

piątek, 28 stycznia 2011

piątek, 7 stycznia 2011

Nie taki Hitler straszny...

...kiedy go pies udaje. Jackie (na zdjęciu po lewej) w czasach drugiej wojny światowej na słowo "Hitler" podnosiła prawą łapę. Nie wiem co przyszło do głowy jej właścicielom by nauczyć jej takiej komendy, ale trzeba przyznać, że było to ryzykowne. Dość powiedzieć, że właściciel psa nieomal został oskarżony o obrazę Hitlera (rzecz miała miejsce w Finlandii)...
(więcej tutaj)
Jaki z tego wszystkiego płynie morał? Chyba tylko taki, że jeśli nie możesz pokonać wroga, to przynajmniej się z niego śmiej, niech się powku**** ;)

sobota, 1 stycznia 2011

Kryzys wieku (prawie)średniego

Chyba i mnie dopadł. Objawia się on zwiększonym zainteresowaniem nowinkami technicznymi i nieopisaną chęcią wydawania na nie pieniędzy (jak na złość wspomaga to wszystko większa premia :P). I tak po głowie chodzą mi tablety, netbooki, smartfony, centra multimedialne, albo chęć złożenia we własnym zakresie kolejnego komputera, tym razem w wersji micro...
Co gorsza mam ochotę wymienić to i owo w starym kompie, kupić sobie miniwieżę albo nowy zestaw głośników. Wnioski zaczynają nasuwać się same - potrzebuję kobiety, bo nikt tak jak kobieta nie sprowadza takich pomysłów i "kryzysów" na finansową ziemię...