środa, 26 listopada 2014

Palcem po uchu i pamięci

Kobiety, które zaszły mi za skórę i za pamięć kojarzę po piosenkach.
I tak N. będzie zawsze kryła się w nutach SDMu, "Nie brookliński most" czy "Czarny blues o czwartej nad ranem" już zawsze będzie sprawiał, że myślami, gdzieś na ułamek sekundy wrócę do wspomnień, o koncercie i wszystkim. A co mi tam, chyba nie zaszkodzi.
A ona cicha i z mieszkaniem... ;)



Teraz D., D. to o wiele bogatsza muzycznie nić połączeń, będzie na niej i "The Script" i Lykke Li i "Snow Patrol" (i - przyznam to teraz przed nikim - "Chirurdzy" to nie był/jest taki zły serial, głównie dzięki muzyce), a przede wszystkim D. wprowadziła mi Florence Welch prosto w uszy. To głupie ale chyba właśnie za to jestem jej najbardziej wdzięczny.



Dalej... już tak nieformalnie (jak to dziwnie brzmi) jest B., B. będzie mi się kojarzyła z Happysad, bo tak i bez zbędnych dopowiedzeń.

O najnowszych osoboskojarzeniach pisał nie będę, bo one ciągle się kształtują, zmieniają, dosłuchują, docierają słuchawki do centrum akceptacji dźwięku ;)


3 komentarze:

  1. aż się nawspominałam, szczególnie przez twoją N. bo taką N., z którą się słucha Myszkowskiego spod wojskowej płachty na mokrej trawie w Cisnej, sama kiedyś byłam.

    no i kurde też tak śpiewaliśmy tę piosenkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myszkowski podczas koncertów często używa wersji "a ona cicha i z mieszkaniem" jako anegdoty :)
      taaaak to były przyjemne czasy... do czasu oczywiście gdy okazało się, że do Zagubinowa jest dalej niż się wydawało...

      Usuń
  2. muzyka kojarzy. nie tylko sprzyja.
    ;)

    OdpowiedzUsuń