piątek, 15 kwietnia 2011

Dobrze jak nie za dobrze

Są takie chwile w życiu gdy jest kiepsko i człowiek sam nie wie co ze sobą zrobić. Później te chwile stają się częściami naszej szeroko rozumianej przeszłości i nie mamy wyjścia - trzeba nauczyć się z nimi żyć. Co najważniejsze - żyć z myślą o przyszłości, bo nic innego nam nie zostało.
Powoli mi się to udaje, a dokładniej cała ta sekwencja ruszyła jak lawina, i bardzo dobrze.

Można powiedzieć, że nabieram kolorów, czułem się czasami jak opuszczona kolorowanka, teraz ktoś wziął ją w ręce. Nieważne czy pomaluje wszystkie zawarte w niej rysunki czy też nie, ważne, że będzie to chociaż jedno jaskrawe pociągnięcie...

W maju kończy mi się umowa o pracę, trochę się boję, bo właśnie wylądowałem na przymusowym zwolnieniu lekarskim, no cóż, zobaczymy czy są na tym świecie jeszcze porządni pracodawcy...

Długo się wahałem jaką piosenką uczcić ten wieczór, padło na taką panią co się zwie
Norah Jones - Don't know why

aha, obrazek jest z Wyspy Tajemnic, proszę nie oceniać jego doboru bez znajomości kontekstu :P

środa, 6 kwietnia 2011

...

Przechodzenie mostów

dla Darii

w krainie żelkami i lodami płynącej
są mosty, wzniesienia i otwarte przestrzenie
rzeczy, które sprawiają że możesz czuć mocniej
strach. zgodnie ze swoim starym przyzwyczajeniem

akceptujesz go i unikasz, nie nazywasz
niczego po imieniu, bo komplikowanie
masz w sobie. nie pokonasz wszystkiego, tak bywa
świat jest zły, samemu czy razem, znasz tę prawdę

ale gdybym miał napisać dla ciebie wierszyk,
miłosną igraszkę, zacząłbym pisać mosty
na kartce z twoich stóp. nie będę już potrzebny
kiedy zobaczę jak tańcząc w przestrzeni - stoisz.

niedziela, 3 kwietnia 2011

Remont pamięci

Czasami życie nie układa się tak jakbyśmy tego chcieli, a czasami notki na blog pisane są nie pod natchnieniem, a pod przymusem :P I w pewnym sensie tak mam teraz, ale mimo to pozostaję sobą (co generalnie nie oznacza niczego dobrego).
Co ciekawego odkryłem w ten weekend?
Ciekawą kobietę, to raz... Dwa to to, że kwiaty w galerii na malcie wyglądają jak marihuana :D
a trzy to to fakt, że nie ma takiego imienia, którego nie można nadać psu, bo prawdę mówiąc to pies wybiera sobie imię na które będzie reagował.
Piosenka na dziś:
Snow Patrol: Chasing Cars

środa, 30 marca 2011

Gorzki smak samotności

Wiosna w natarciu, zakochane pary dwoją się i troją w parkach, sklepach, tramwajach i w ogóle. Nie, nie trafia mnie szlag, każdej takiej parze życzę jak najlepiej, oby wesele, dziecko i wszystko co najlepsze im się przytrafiło, im wszystkim. Nie ma we mnie złej zawiści, nie ma we mnie złej złości. Są tylko te skierowane do środka, we mnie, bo tylko ja jestem winien siebie.

Smutno się zaczął ten wpis, a co gorsze nie mam humoru żeby tę tendencje zmieniać. Więc może po prostu zmienię temat.
Ostatnio kolejne stereotypy padają przede mną jak muchy. Stereotyp mówiący o tym, że "pakerzy" to bezmózgi itd., szczerze mówiąc tyle "proszę" i "przepraszam" co w siłowni nie słyszałem nawet w teatrze. To cudowne ile prawdziwej życzliwości potrafi bić od człowieka, który ma kłopot żeby podrapać się po plecach ;) tak, siłownia to miejsce występowania prawdziwej kultury fizycznej (zwłaszcza gdy się za nią słono płaci) :)

Powyższe zdjęcie z małej sesji u znajomego, Wojciechu, dzięki, że coś z tego ryja w ogóle dało radę wyciągnąć.
Na dzisiaj Frank Sinatra i Bono:
I've got you under my skin

środa, 23 marca 2011

Jest gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie...

I znów ta bezsenna noc, nadchodzi zawsze raz na 3 tygodnie. Przyzwyczaiłem się, albo to ona przyzwyczaiła się do mnie sam nie wiem. Powoli zaczyna się wiosna, dłuższe. cieplejsze dni sprzyjają nowym pomysłom. Jogging, siłownia i kto wie - może w końcu nauczę się pływać? W każdym razie potrzebuję endorfin i odrobiny adrenaliny, bo dość mam mojego nudnego życia. Słońce sprzyja chwytaniu za aparat i ruszaniu w plener, na to również postaram się znaleźć czas. Okazuje się, że stara prawda ciągle jest trafna - jeśli masz tyle zajęć, że się nie wyrabiasz, to zajmij się czymś jeszcze aby napiąć grafik jak strunę z najwyższego dźwięku.
Tak jak przypuszczałem X factor powoli się rozkręca zwłaszcza rozkręca się Czesław, i dobrze, bo gdyby nie on ten program byłby zupełnie nudny. Nadal nie ma rewelacji, być może późniejsze etapy będą ciekawsze.
House powoli zbliża się do końca 7 serii, mam nadzieję, że ostatniej, bo pomysły scenarzystom powoli się kończą. Jedno co im się nie kończy to świetne piosenki, jak choćby
Peter Gabriel - My body is a cage
Z rzeczy na które chciałbym sobie teraz ponarzekać to nie mam z kim iść do kina, teatru itd., jeśli jest ktoś chętny to niech się nie krępuje, wystarczy, że ja będę.

wtorek, 15 marca 2011

"I mówią mi, że ty, że ty chcesz więcej"

Zrobiłem dzisiaj kilka dobrych rzeczy, po pierwsze oddałem krew, po raz pierwszy od 5 lat i chyba pozostanę stałym klientem centrum krwiodawstwa. Po drugie nie poszedłem (co łączy się z pierwszym oczywiście) do pracy, to zrobiłem dla siebie, bo mój nadgarstek chwilami ma dosyć (niech świadczy o tym to, że powyższy i poniższy tekst piszę wyłącznie lewą ręką).

Mając chwilę wolnego czasu odkrywałem znane i nieznane zakamarki naszej ogólnoświatowej sieci, a mając w pamięci początek X factor (sam program oceniam dość średnio, Jarek K. póki co nie sprawdza się jako prowadzący, być może on, jak i całość, rozkręcą się z czasem) wróciłem do słuchania i - co ważniejsze - oglądania Czesława (który) Śpiewa. Nie wiem co Mozil ma we łbie, ani kto jest pomysłodawcą, reżyserem itd., teledysków do jego piosenek, ale co tu dużo mówić, te są kapitalne (teledyski, piosenki zwykle też).
Polecam, zwłaszcza w HD:
- W sam raz
- Krucha blondynka
czy też zupełna już "klasyka" pomylonych teledysków czyli Mieszko i Dobrawa

środa, 9 marca 2011

get happy

Ostatni odnoszę wrażenie, że scenarzyści Housa zrzynają... z mojego życia. Oczywiście nie mam na myśli całej tej medycznej otoczki (to też ciekawe, że kwestie medycznych zagadek zeszły w ostatnim sezonie totalnie na drugi plan), a relacje House - Cuddy. Uogólniając - House zrobił niemal wszystko tak jak ja, i - dla mnie bez niespodzianki - skończył dokładnie tak samo, ot taka ironia prosto z ekranu. (Ciekawe czy gdyby ta seria wyszła 5 lat wcześniej to ja uniknąłbym swoich błędów?) Szczegóły znane dla wtajemniczonych, dla pozostałych :P

Inna ciekawa kwestia, House traci oglądalność, ale to jest stała domena seriali, które zaczynają się ciąąągnąć. Przy którejś serii po prostu trudno już o nowych widzów, bo aby zrozumieć wszystkie wątki trzeba cofnąć się i obejrzeć odcinki już wyemitowane, a to zadanie dla nowego widza, który nie jest jeszcze fanem - odpychające. Widzowie, którzy do tej pory oglądali Housa natomiast powoli czują się znużeni, w kwestii medycznych zagadek serial stoi w martwym punkcie, pozostaje jedynie problematyka relacji damsko-męskich, a to niestety nudzi wiele osób.

Ja pozostaje przy Housie z kilku powodów, pierwszy wymieniłem poniekąd wyżej, a drugi jest taki, że im większy wpływ na serial ma Hugh Laurie, tym więcej w nim niespodziewanych smaczków, czy to komediowych, czy... wokalnych. Tym właśnie zachwycił mnie ostatni odcinek, a dokładniej "tym":
Hugh Laurie & Lisa Edelstein - Get Happy (by Judy Garland)