
Gdybym umiał rysować tak jak Pani od rysunków (której blog serdecznie polecam: http://zycie-na-kreske.blogspot.com/) zapewne narysowałbym postać "w centrum" - chudego, wysokiego, krótko obciętego blondyna w kanciatych okularach z jeszcze bardziej kanciatą szczęką - krzyczącego coś w stylu "daj pani już spokój z tymi krechami, to był powód do złości 10 lat temu" do osoby stojącej poza kadrem, której jedynie wrzask widać na obrazku: "zniszczyłeś mnie mówiąc, że mam krechy na gaciach!"
Tak, myślę, że powinno to być wystarczająco groteskowe by opisać rzeczywistość. Szkoda więc, że przestałem rozwijać talent plastyczny gdzieś w podstawówce, podobno wcześniej szło mi nieźle (wcześniej to chyba każdemu szło nieźle). W zasadzie takich sytuacji, które aż proszą się o ironiczny (lub całkowicie poważny) obrazek miewam codziennie całą masę. A jeśli spojrzeć wstecz... istny komiks sado-maso ;)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz