piątek, 29 kwietnia 2011

a wtedy przyszedł maj...

Dobrze jest mieć kogoś kto palcem (albo nawet całą otwartą dłonią) wskazuje błędy jakie popełniamy, dobrze mieć kogoś dla kogo warto te błędy i niedociągnięcia poprawiać... Pierwszy raz w życiu mam kogoś takiego, całą resztę, to co było kiedyś, dobrze podsumowuje powyższy kadr z Constantina.
Znacie to uczucie gdy człowiek pewnego ranka budzi się i uświadamia sobie, że ma na karku 30 lat a wciąż niewiele w życiu nie osiągnął? Jeśli znacie to uczucie, to współczuję, ale obawiam się, że za te parę lat (niedługo odliczanie 5... 4... 3... 2... 1...) też stanę się ofiarą takiego przebudzenia. Chociaż nikt nie wie co przyniesie przyszłość.

Chciałem wspomnieć jeszcze słówkiem o kulturze poruszania się komunikacją miejską, to, że ktoś ma 60 i więcej lat nie uprawnia go do pakowania się do tramwaju (alternatywnie - autobusu) zanim wysiądą z niego pasażerowie. Jak Boga nie kocham, jeszcze jedna taka sytuacja (a tylko w tym tygodniu miałem takich kilka) a przestanę być miły i grzeczny, a pakujący swoje 4 litery człek wyleci z powrotem na przystanek z kopniakiem w tyłku...

Ale tak ogólnie to wszystko dobrze i jestem spokojny, w dowód tego:
Turnau, Sojka, Jopek - Anna Maria

1 komentarz: