wtorek, 26 lipca 2011

A więc jestem...

Ja, lat 24, pracujący, niepalący, niepijący, zakochany. Gdzieś tam kołacze się w głowie myśl - już niedługo trzeba pomyśleć o założeniu rodziny... Tak się już powoli dzieje w moim roczniku, a nawet w tych młodszych pokoleniach. Z drugiej strony, widzę jak szczęśliwie żenią się trzydziestolatkowie, czy też za mąż wychodzą trzydziestolatki. Gdybym faktycznie patrzył na statystyki to tak by było, za parę lat ożeniłbym się itd.. Ale statystyki to tylko średnia, średnia odchyleń.

Na teraz mogę powiedzieć jedynie, że mam kogoś dzięki komu moje życie nabrało nowych sensów, nowych wyzwań. Grafik dnia z przyjemnością zmienił się dla tej osoby. I dobrze, bo jest tego warta, jest warta każdej sekundy jaką dla siebie poświęcamy. Nie wiem czy tak zaczyna się tworzenie rodziny, ale pożyjemy zobaczymy, ja pozostaję optymistą cokolwiek by się nie stało.

Życie to praca, miłość, przyjaźń, obowiązki, rozrywka i zupełny brak czasu na cokolwiek innego... Zupełnie nie mam pojęcia jak wykorzystać zbliżający się długi urlop, będę miał masę czasu na wszystko, a pewnie i tak większość poświęcimy na słodkie lenistwo ;)

1 komentarz: