a więc, miasto nie moje, dziś cię nie zobaczę
jutro też nie, po raz pierwszy w życiu
nie wykorzystam biletów, rezerwacje przepadną
i będę się tłumaczył - co robię w domu.
pozostaje stworzyć samosferę
spokój nie może mi się spóźnić
tabletki wczesnonerwowe pogarszają sprawę
nie pamiętam na co miałem być zły
poza sobą
wrócę z pracy, o szóstej rano będzie już świeciło
z podpalonych śmietników. z pięknych butów
wyciągnę brzydkie stopy, zabiję owocówkę
i po chrześcijańsku - wytrzeźwieję na trzeci dzień.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Doskonały!
OdpowiedzUsuńZabieram to wspólnego projektu. Już się tworzy - Ty wie(r)sz.
A ja jeszcze białe lakierki całuję mokrą szmatką.
Żeby przestało padać, bo urodziny przedłużone mam o jeszcze jeden dzień. Wychodzę, żeby zmoczyć znowu swoje serce na tramwajowym przystanku. Lubię szukać weny. Twórczo mi pod każdą brudną kamienicą. Twoja samosfera wyprzedziła mój nerwostrój.
Ł.uściski ;)
ps zdjęcia już w redakcji. dowiedziałam się właśnie, że będą wielkości filmowych okładek. heh