czwartek, 3 czerwca 2010

"Always never seems to work"


The Frames to świetny irlandzki zespół, kto słyszał ten wie, kto nie... nic jeszcze nie stracił bowiem wszystko może nadrobić. Szukałem czegoś pozytywnego na wieczór, na noc, a ponieważ nie stać mnie nawet na telefon do agencji towarzyskiej wybrałem piosenkę Seven Day Mile. Jeśli nigdy nie słyszałeś/aś o The Frames, a mimo wszystko kojarzysz tę piosenkę to znaczy, że... oglądałeś/aś dr. Housa (a dokładniej pierwszy odcinek 6 sezonu), to tam w końcówce odcinka pojawia się jej pozytywna energia, no, może "pozytywna" to za dużo powiedziane, ale jest w niej coś co zachęca do życia. Zostawiam Was sam na sam z The Frames:

Seven Day Mile

Your will changes everyday
It's a road you've come upon
I can't help you if you want to
Down here nothing gets a chance
It's a threat that's real enough
We can burn this bridge or stay here
It's a breeze everlasting like time
Making so sure that
I can return just to see it from your side again

Always never seems to work
It's a word you never learned
I don't really see a way clear
It's a sea ever churning in tides
In the sureness of time
And our words will repeat now forever again
Well this might take a while to figure out
So don't you rush it
And hold your head up high right through the doubt
'Cause it's just a matter of time
You've been running so fast
It's the seven day mile
Has you torn in-between here and running away

I don't have a choice in this
It's a road I've come upon
You can join us if you want to

Always never seems to work
It's a word we never learned
Time will be the judge of all here
This might take a while to figure out now
So don't you rush it
And hold you're head up high
Right through the doubt now
'Cause its just a matter of time
You've been running so fast
It's the seven day mile
Has you torn in-between here and running away
It's line you've been wanting
It's your time
It's the seven day mile
Has you torn in-between here and never again
Never again

"Dźwigając przeklęty swój los"


W dzieciństwie chyba każdy marzył żeby być jakąś postacią z oglądanych kreskówek. Niektórym marzył się Kapitan Planeta, innym Tsubasa, wielu szło w banały takie jak Batman, Superman i inne -many. Dziewczynki pewnie w większości marzyły o byciu księżniczką (a najlepiej to Śpiącą królewną, bo to fucha idealna, leżysz, pachniesz i czekasz aż cię jakiś przystojniak obudzi). W tych myślowych "przebierankach" zawsze najwyżej ceniłem pana na obrazku - Włóczykija, cały dom miał zawsze przy sobie, robił co i kiedy chciał, wiódł spokojne i niezależne życie.
Oczywiście to tylko bajka, bo koczowniczy tryb życia zupełnie by się w dzisiejszych czasach nie sprawdził, Włóczykij przeniesiony do naszej rzeczywistości szybko stałby się dworcowym menelem, który też cały "dom" ma przy sobie i wiedzie "niezależne" życie, niezależne niestety od siebie. Może właśnie w tym należy upatrywać samej idei "Włóczykija" z Muminków? W niezależności od innych, niekoniecznie mowa tu o samotności, bo przecież przyjaciół miał pan W. wielu, ale o niezawisłości poglądów, decyzji, pragnień i ich spełniania.
Tak, takim Włóczykijem chciałbym być, co w dzisiejszych czasach wcale niestety nie jest proste.

Czesław Niemen - Włóczęga

Gdzie Bajkał od morza tu sięga
Przez śniegi, wichurę i noc
Wędruje zgarbiony włóczęga
Dźwigając przeklęty swój los

Do brzegu Bajkału podchodzi
Wspomina rodzinny swój dom
Ostatkiem sił wsiada do łodzi
Na wiosłach zaciska swą dłoń

Dopływa, ktoś wyszedł go spotkać
Ktoś czeka, on sercem już zgadł
Ach, witaj mi matko najdroższa
Czy zdrowi, mój ojciec i brat

Gdzie Bajkał od morza tu sięga
Przez śniegi, wichurę i noc
Wędrował zgarbiony włóczęga
Dźwigając przeklęty swój los

Wędrował zgarbiony włóczęga
Dźwigając przeklęty swój los


(lub jeśli ktoś woli, wersja w wykonaniu Janusza Radka tutaj)

"I ukryty helikopter masz w rowerze"


Być może nie interesujesz się kolarstwem, być może nazwisko: Cancellara nic Ci nie mówi, ale zaraz to naprawię. Fabian Cancellara to szwajcarski kolarz szosowy, nie byle jaki kolarz - mistrz olimpijski w jeździe na czas oraz wicemistrz w wyścigu ze startu wspólnego z Pekinu, jego zwycięstw etapowych oraz w całych wyścigach nie sposób nawet tutaj wymienić (bo, po pierwsze - zajęło by to za dużo miejsca, po drugie - nie chce mi się).

Dlaczego piszę o nim, chociaż sam interesuję się kolarstwem w stopniu szczątkowym (może trochę bardziej)? Bo zupełnie niedawno oskarżono go o... jazdę na rowerze z krytym silnikiem! Filmik, który wywołał burzę(?) znajduje się tutaj, sam "zainteresowany"stwierdził, że to tak głupie, że nie wiem co powiedzieć. Prawdę mówiąc ja też nie wiem, oskarżenie brzmi absurdalnie, przecież wyścigi kolarskie są obserwowane przez setki kamer, rowery ważone i sprawdzane(?) przed wyścigami... jednak gdy patrzy się na sposób w jaki Cacellara odjeżdża swoim rywalom na wspomnianym wyżej filmiku...

No cóż, gdyby okazało się to prawdą (czego zapewne nikt nie dowiedzie, bo wystarczy, że Szwajcar następne wyścigi będzie jeździł na normalnym rowerze (zakładając, że wcześniej jeździł na "wspomaganiu") i poczeka aż sprawa ucichnie) to byłoby to przynajmniej tak samo bezsensowne jak drugi wers piosenki Elektrycznych gitar Co powie ryba?

Chociaż rzucisz przynętę, nigdy nie wiesz
I ukryty helikopter masz w rowerze,
Nic to nie da, bo potęga jego w głębi i ciągle gnębi...

środa, 2 czerwca 2010

Non, Je ne regrette rien

Po prostu:

Edith Piaf - Non, Je ne regrette rien



Non! Rien de rien...
Non! Je ne regrette rien
Ni le bien qu'on m'a fait
Ni le mal tout ça m'est bien égal!

Non! Rien de rien...
Non! Je ne regrette rien...
C'est payé, balayé, oublié
Je me fous du passé!

Avec mes souvenirs
J'ai allumé le feu
Mes chagrins, mes plaisirs
Je n'ai plus besoin d'eux!

Balayés les amours
Et tous leurs trémolos
Balayés pour toujours
Je repars à zéro...

Non! Rien de rien...
Non! Je ne regrette nen...
Ni le bien, qu'on m'a fait
Ni le mal, tout ça m'est bien égal!

Non! Rien de rien...
Non! Je ne regrette rien...
Car ma vie, car mes joies
Aujourd'hui, ça commence avec toi!


(tłumaczenie znalezione tutaj)

nie, nic a nic,
nie, nie żałuję niczego
ani dobra, które mi uczyniono,
ani zła, już jest mi wszystko jedno

nie, nic a nic,
nie, nie żałuję niczego
to spłacone, zamiecione, zapomniane,
nie obchodzi mnie przeszłość

rozpaliłam ogień
moimi wspomnieniami
moje troski, moje przyjemności,
już ich nie potrzebuję

wymiecione miłości
i drżenie ich głosu
wymiecione na zawsze,
zaczynam znów od zera

nie, nic a nic, nie,
nie żałuję niczego
ani dobra, które mi uczyniono,
ani zła, już jest mi wszystko jedno

nie, nic a nic, nie,
nie żałuje niczego
bo moje życie, moje radości
zaczynają się dziś z tobą

Dzień bezmyślności


Dzisiejszy dzień z pewnością mógłbym tak właśnie określić. Dlaczego? Odpowiedzią niech będzie jedno słowo "kobiety", albo lepiej - żeby uniknąć uogólniania "kobieta". Mówi się, że jeśli kobieta jest winna, to winny temu będzie mężczyzna i niestety bardzo często odnajduje to swoje potwierdzenie w życiu. Można tylko śmiać się przez łzy, bo co innego pozostaje, gdy co chwila słyszysz lub widzisz "ja jestem kurwa dorosła, ty frajer"? Można zastanawiać się co też ta "dorosłość" w tym zdaniu oznacza: umiejętność radzenia sobie w życiu, patrzenie na życie z różnych stron, odpowiedzialność, cierpliwość, spokój?
Przypomina to trochę wydzieranie się na zbyt głośnych sąsiadów: "ciszej tam kurwa!!!" Może czasami faktycznie jest to konieczne, ale jeśli ktoś robi to codziennie?

Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można - pisał Lem w Opowieści o pilocie Pirxie, szkoda tylko, że przez to "nie" cierpią zawsze w pierwszej kolejności mężczyźni.

Zmieniając nieco temat, przypadkiem znalazłem badania CBOSu dotyczące "prawdziwej miłości", w ogromnym skrócie, na pytanie: proszę powiedzieć, czym dla Pana(i) jest prawdziwa miłość? Padły następujące odpowiedzi:

Zaufanie, lojalność - 30%
Dążenie do dobra drugiej osoby, bezinteresowność - 15%
Szacunek - 14%
Rodzina, małżeństwo - 11%
Wspólne życie - 9%
Zrozumienie, akceptacja - 8%
Spokój, zgoda, harmonia - 7%
Wzajemność - 7%
Wierność, brak zdrad - 6%

(cały raport znajdziesz tutaj)

Wszystko pięknie, niestety czasami choćbyś spełniał (lub próbował) każdy z tych elementów, to będzie za mało. Apetyt rośnie w miarę jedzenia? Coś w tym jest, bo kiedy zna się już smak np. jabłka to dużo łatwiej i chętniej sięgniemy po galaretkę o tym smaku, lub jabłecznik. A może to nuda? Jak długo można jeść codziennie jabłka?

Chciałbym napisać coś więcej, coś co tłumaczyłoby bezmyślność dzisiejszego dnia w stopniu zadowalającym mnie i wszystkich, ale nie potrafię. Bo boli, po prostu, tak prymitywnie i naiwnie.
Chciałbym na dzisiaj wybrać jakąś pozytywną piosenkę, ale w głowie gra "Panna śnieżna", więc niech jej będzie:

Panna Śnieżna

Senne pokoje
My we dwoje...
Szepczesz: "Przysięgi nie naruszę..."
Oczy...
Niebieskim lodem twoje
Oczy
Lustrują lodem duszę
Tyżeś to tutaj? Czyżby
Czyżby?
Moja srebrzysta panno jasna
(To zamieć której pęd muzyczny
Ulotną falą mnie pogłaskał)
Przędąc
Swą delikatną wełnę
Będąc
Jak śmiech i płacz poecie
Wsączyłaś się przez okno szczelne
Śnieżnym i kruchym białokwieciem...
Kurzy śnieg mokry
Muślinowy
Jak lilia w przezroczystej dłoni...
Okryj
Mnie płaszczem siwym szronie
Otul obrusem swym lodowym
Rano
Przyjaciel twój
Uśpiony
Nie drgnie odbitym w lustrze ciałem
Zawiśnie mętny krąg czerwony
W obłoku już osierociałym


a zamiast Ewy Demarczyk postawię na wykonanie Janusza Radka
Janusz Radek - Panna Śnieżna

wtorek, 1 czerwca 2010

Gdzieś daleko jest ktoś wyjątkowy

Tak, wiem że każdy jest na swój sposób wyjątkowy, ale to nie będzie wpis o ludziach wyjątkowych "na swój sposób", będzie o ludziach wyjątkowych "ma skalę światową". Każdy z nas może z pewnością z głowy rzucić kilka nazwisk osób, które wyróżniały się na przestrzeni dziejów: Mozart, Einstein, Tesla, Francis Bacon, Michael Faraday, Jack London itd. Ale nawet nie zdajemy sobie sprawy jak niewiele czasami brakuje aby naprawdę wielkie nazwiska nigdy nie zaistniały w szerszym świecie.

Jako przykład niech posłuży Srinivasa Ramanujan, człowiek, który swoim bezapelacyjnym geniuszem i wyjątkowością bije na głowę wymienione wcześniej postacie. Dość powiedzieć, że mając ledwie 10 lat jego matematyczna wiedza, pomimo tego, że pełna była dziur, przewyższała wiedzę przeciętnego współczesnego studenta matematyki. Ramanujan był samoukiem, mając początkowo bardzo ograniczoną możliwość zdobywania podręczników z każdego jednego potrafił "wyciągnąć" wzory, twierdzenia, których nikt wcześniej nie widział.
Niewiele brakowało a świat nigdy nie usłyszałby o Ramanjanie, z trzech brytyjskich matematyków do których wysłał listy zawierające swoje twierdzenia odpowiedział tylko profesor Godfrey Harold Hardy, pozostali prawdopodobnie nawet nie otworzyli przesyłek.

Genialny Hindus zmarł mając zaledwie 33 lata i aż trudno sobie wyobrazić czego mógłby dokonać gdyby żył jeszcze 20, 30 lat. Wzory i wyniki przychodziły do niego w snach... i człowiek żałuje jak niewiele pamięta ze swoich snów.

PS A na zdjęciu oczywiście Matt Damon i Robin Williams z "Good Will Hunting".

Zauroczenie vs coś więcej

Zauroczenie to jedno z tych pojęć, które chyba nigdy nie doczekają się satysfakcjonującej definicji. Zaślepienie, oczarowanie, dowyobrażanie, a nawet chęć odegrania się, to wszystko może być przyczyną zauroczenia. Można powiedzieć, że nie ma w tym przecież niczego złego, ot zwykła ludzka naiwność, która sprawia, że nie widzimy wszystkiego, że chcemy być przez siebie oszukiwani. Ale problemy zaczynają się w momencie pomylenia tego wszystkiego z miłością, a ta rodzi się z zauroczeń bardzo, bardzo rzadko... wtedy możemy się skrzywdzić, zderzenie wyobrażeń z rzeczywistością będzie bolało.

Jak każdemu i mi zdarzały się zauroczenia, niegroźne, młodzieńcze, nieprzemyślane i - co najważniejsze - mijające najczęściej bardzo szybko. Po pewnym czasie doszedłem do wniosku (a może po prostu dorosłem?), że nie warto tracić na nie czasu, że w najlepszym razie przyjdą za nimi rozczarowania. Prawdziwa miłość nie potrzebuje zauroczenia, z pewnością poradzi sobie bez niego, a oczarowanie z nią związane nie będzie trwało tydzień (ile trwa przeciętne zauroczenie), a bez wysiłku trwać będzie dużo, dużo dłużej.
Prawie się nie pomyliłem, a dokładniej - pomyliłem się w słowach "bez wysiłku". Mówi się trudno, wyciąga wnioski i idzie dalej, mija zauroczenia, odwraca wzrok od głupoty i czeka się spokojnie, na to, co przychodzi niespodziewanie.

Pozostając w tym nieco melancholijno-trywialnym klimacie zauroczeń, mniej znana piosenka Skaldów - Gdzie mam Ciebie szukać z płyty Krywań, Krywań:

Hej, ile naszych dni za nami, ile naszych dni
Przeminęły wiosny naszych snów, puste autostrady naszych snów
Hej, ile naszych dni, czy może moja wina, czy może twoja wina
Hej, powiedz dzisiaj mi

Gdzie mam ciebie szukać, w jakie drzwi mam stukać, gdzie są twoje oczy
Powiedz: gdzie są twoje oczy, kto cię zauroczył, gdzie
Powiedz: gdzie są twoje oczy, kto cię zauroczył, gdzie mam ciebie szukać
Powiedz: czyja to jest wina, czyja to dziewczyna, gdzie

Gdzie są nasze światy, gdzie są nasze kwiaty, gdzie jest nasza cisza
Powiedz: gdzie jest nasza cisza, kto ją rozkołysał, gdzie
Gdzie mam ciebie szukać, gdzie mam ciebie szukać, gdzie jest nasza cisza
Powiedz: Gdzie jest nasza cisza, gdzie są twoje oczy, gdzie