
W dzieciństwie chyba każdy marzył żeby być jakąś postacią z oglądanych kreskówek. Niektórym marzył się Kapitan Planeta, innym Tsubasa, wielu szło w banały takie jak Batman, Superman i inne -many. Dziewczynki pewnie w większości marzyły o byciu księżniczką (a najlepiej to Śpiącą królewną, bo to fucha idealna, leżysz, pachniesz i czekasz aż cię jakiś przystojniak obudzi). W tych myślowych "przebierankach" zawsze najwyżej ceniłem pana na obrazku - Włóczykija, cały dom miał zawsze przy sobie, robił co i kiedy chciał, wiódł spokojne i niezależne życie.
Oczywiście to tylko bajka, bo koczowniczy tryb życia zupełnie by się w dzisiejszych czasach nie sprawdził, Włóczykij przeniesiony do naszej rzeczywistości szybko stałby się dworcowym menelem, który też cały "dom" ma przy sobie i wiedzie "niezależne" życie, niezależne niestety od siebie. Może właśnie w tym należy upatrywać samej idei "Włóczykija" z Muminków? W niezależności od innych, niekoniecznie mowa tu o samotności, bo przecież przyjaciół miał pan W. wielu, ale o niezawisłości poglądów, decyzji, pragnień i ich spełniania.
Tak, takim Włóczykijem chciałbym być, co w dzisiejszych czasach wcale niestety nie jest proste.
Czesław Niemen - Włóczęga
Gdzie Bajkał od morza tu sięga
Przez śniegi, wichurę i noc
Wędruje zgarbiony włóczęga
Dźwigając przeklęty swój los
Do brzegu Bajkału podchodzi
Wspomina rodzinny swój dom
Ostatkiem sił wsiada do łodzi
Na wiosłach zaciska swą dłoń
Dopływa, ktoś wyszedł go spotkać
Ktoś czeka, on sercem już zgadł
Ach, witaj mi matko najdroższa
Czy zdrowi, mój ojciec i brat
Gdzie Bajkał od morza tu sięga
Przez śniegi, wichurę i noc
Wędrował zgarbiony włóczęga
Dźwigając przeklęty swój los
Wędrował zgarbiony włóczęga
Dźwigając przeklęty swój los
(lub jeśli ktoś woli, wersja w wykonaniu Janusza Radka tutaj)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz