niedziela, 27 czerwca 2010

lato, bony, rękawiczki

Od paru dni oficjalnie mamy lato, widać to doskonale na ulicach - setki kobiet zdecydowało się zasłonić 2/5 twarzy okularami typu "mucha". Naprawdę nie mam nic przeciwko tej modzie, może poza tym, że kobieta-mucha traci u mnie już na samym starcie jakieś 2/5 zainteresowania. Oczywiście to nie jest jej problem, mój w zasadzie też nie, bo wciąż pozostaje jakieś 90% kobiet, które mają oczy i nie boją się ich pokazać. Odchodząc na sekundę od tych paskudnych "muchokularów" - jak to jest możliwe, że kobieta w okularach (zwykłych, korekcyjnych) jest piękniejsza niż bez nich, a z drugiej strony - w momencie kiedy je zdejmuje znów jest piękniejsza niż z nimi? Zapachniało troszkę paradoksem Russella, znak to, że pora przejść do innego tematu...

Wczoraj wydałem pierwsze w moim krótkim życiu bony, dodam - bony własnoręcznie i własnonożnie zarobione. Przyjemne uczucie, pachnie zupełną niezależnością, smakuje dorosłością, może jedynie głupio wygląda, bo przy kasie trwało to "odrobinkę" dłużej niż normalnie, ale - znów - to nie mój problem, co najwyżej ludzi stojących w kolejce :P

Rękawiczki, bo w tym tygodniu (dokładnie w 5 dni) zniszczyłem ich 3 (słownie: trzy) pary. Nie narzekam. Jedynie stwierdzam fakt. Staram się przy tym zachowywać dłonie w stanie użyteczności publicznej, co z jednej strony nie jest łatwe, z drugiej - jest niezbędne, bo to dłonie właśnie są jednym z trzech najważniejszych "organów" człowieka, przede wszystkim są nieodzowne w kontakcie z inną rasą... płcią :P

Na koniec mógłbym jeszcze wytłumaczyć się z kadru z Monty Pythona, to proste - kiedy cały czas jesteś ignorowany musisz zrobić coś żeby tę "ignorancję" zabić i wziąć sprawy w swoje ręce (ewentualnie nogi). Tylko wtedy coś osiągniesz.

To może na dzisiaj Jołoczki, Sosionoczki, w dwóch wykonaniach, oryginalne Niemena, oraz "oryginalne" Janusza Radka :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz