wtorek, 29 czerwca 2010

tytuł postu był nad dachem

Praca do późnego wieczoru ma swoje oczywiste wady, ale - co znacznie ważniejsze - ma swoje nieoczywiste zalety. Przykład pierwszy z brzegu, jeszcze świeży bo zauważony dzisiaj - możliwość obserwowania pory "przejściowej". Dokładniej chodzi o to co widać po lewej a co po prawej stronie okien autokaru. Po lewej - na jasnym jeszcze tle (w tej roli oczywiście niebo) widać przesuwające się czarne kontury budynków, drzew, słupów, wszystkiego, wszystkiego co jest ciemniejsze od tła. Po prawej zaś, te same elementy krajobrazu są już jasne na nocnym tle, a gdzieniegdzie widać już gwiazdy - te najsilniejsze wychodzą jako pierwsze.
Ta cząstka mnie, która kiedyś pisała wiersze i utwory wierszopodobne czuje, że można by ten cały motyw, tę całą historię przedstawić bardziej poetycko, bardziej obrazowo i oryginalniej... ale prawdę mówiąc, nie mam na to siły.
Wracając do podróży przez porę "przejściową" dnia i nocy, muszę dodać do tego coś co sprawiło, że w ogóle zechciałem o tym napisać, to jest - Niebo do wynajęcia lecące w słuchawkach. I - po raz kolejny - dla takich chwil warto żyć.

Mógłbym jeszcze napisać o smutnym i dziwnym rozstaniu, które w zasadzie jest już faktem, ale pociesza mnie to, że nie jest to rozstanie długie i że istnieje spore prawdopodobieństwo ponownego (ponownych?) spotkania i dłuuugiej rozmowy ;)
Jako, że ostatnie zdanie zupełnie się nie "zazębia" to znaczy, że pora spać, pożegnam się więc "ulubionym" dowcipem osób zostających na nockach - dobranoc :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz