Możliwe, że popadam ze skrajności w skrajność, ale tym razem jest to skrajność pozytywna, właściwa - w pracy jestem określany mianem "ten z ADHD", "ten co nie może usiedzieć na dupie" itp., generalnie nie są to uwagi negatywne. Zawsze wychodzę z założenia, że jeśli ktoś mi za coś płaci (tym bardziej jeśli nie są to małe pieniądze) to winno się dołożyć wszelkich sił i starań aby pracę wykonać należycie, sumiennie itd. Być może gdyby osoby z którymi pracuję pamiętały o Stachanowie, to właśnie stachanowcem byłbym nazywany, ale znów - to dla mnie nie jest ujma, wręcz odwrotnie.
W zasadzie chciałem napisać o czymś innym, o kimś innym, ale już chyba nie potrafię, z pewnością już nie kocham, jest dobrze, bardzo dobrze. Tak jak być powinno, tak jak być musi. Teraz tak właśnie ma być, nie mniej nie więcej. W końcu rebus sic stantibus i trzeba się z tym pogodzić i ogólnie - trzeba się pogodzić.
Może gdybym mógł zaśpiewać:
Mamo,
Dlaczego mi nie powiedziałaś,
Że mogę nie dać sobie rady,
Że wolno mi popełnić błąd?
Tato,
Dlaczego nigdy nie mówiłeś,
Że życie będzie tak zawiłe
I że mnie może znosić prąd?
byłoby mi lżej, ale tak chociaż wiem - cała wina leży po mojej stronie. Nikt nigdy nie był wobec mnie tak okrutny jak ja sam, i głupi, byłem bardzo głupi - nie dlatego, że spróbowałem, a w zasadzie - spróbowaliśmy, ale dlatego, że zmarnowałem swoją szansę, a na następną z pewnością przyjdzie mi długo czekać. Można powiedzieć, że historia zatoczyła koło, teraz wszystko w moich rękach, trzeba to koło przepchnąć inną, lepszą drogą.
Katarzyna Groniec - Mamo
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz