
wypadają jak zęby nieświadomych życia dzieci
mleczaki, pierwsze wypłaty, wydatki upływają po jeziorach
z kwartałów. można tylko ściskać i mieć nadzieję
coś zostawią, ktoś zostanie po drugiej stronie dłoni.
stałem z zerwanymi mleczami, bo róże nie rosną
w znanych mi ogrodach, z głupim pytaniem na ustach
czy chcesz kwiaty? jakby to miało znaczenie, jakbym
nie znał odpowiedzi. koniec świata
mawiał pan Popiołek, kolejny, kolejny i kolejny
aż wyrabiają się koleiny z końcem świata, po których jadę
okrężną drogą popatrzeć jak kiedyś cię ściskałem.
teraz ręce mam zajęte wypłatą i zrywaniem mleczy.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz