poniedziałek, 6 stycznia 2014

miotanie

rzuca mną strach - on jeden się przejmuje
wciskam dwie paczki mentosów w gardło
już dobrze, spokojnie
kiedy nie ma(m) kontaktu budzą się głupoty

obyś była dzisiaj chociaż kilometr
dalej niż zwykle

Niech się święci Nowy Rok!

Nie pamiętam już Sylwestra, w sumie to już pierwszego stycznia po przebudzeniu go nie pamiętałem. Lubię udawać, że mam luki w pamięci, zwłaszcza przy znajomych, którzy autentycznie niewiele pamiętają.

Ona udaje, że śpi - ja udaję, że opiekuńczo przykrywam ją kocem. Oboje gramy, ale ja - jak zawsze - za słabo się przykładam, odstawiam nogę w najważniejszych momentach. Niech idzie do niego, przynajmniej na trzeźwo mnie to nie męczy. Dobry powód żeby nie pić.

Z tyłu głowy kołacze się analiza zeszłego roku - wszystko inne, wszelkie znajomości, wszelkie zauroczenia, wszystko - było tylko po to aby odwrócić swoją własną uwagę od tej jednej upartej, która była przez cały rok, codziennie niemal. I codziennie była daleko, a od czasu do czasu z innym.

Ten rok zaczął się z mocnym postanowieniem, że wszystko zostanie tak jak jest. Bo ona tego chce, bo jemu jest wygodnie, a ja sobie i tak poradzę - plus i tak się jak zwykle w tej grze nie będę liczył. Nie mam siły w to grać.

wtorek, 12 listopada 2013

od załamania do...


Druga w nocy, poddaję się, nie ma sensu udawać, że zasnę. O czwartej i tak zadzwoniłby budzik. Przez te kilka godzin w trakcie których próbowałem zasnąć, coś pękło. Chyba w końcu załapałem - krzywdzę ludzi. W szczególności tych dla mnie ważnych. Dlaczego? Bo jestem uparty, ślepy i zwyczajnie w świecie samotny. Nachalny też. Nie ma sensu takiej postawy ciągnąć. Być może to ostatni moment żeby skupić się na sobie, słodka odrobina egoizmu. Dlaczego nie?

Kawa nie ma smaku. Chyba, że brudny kubek ma jakiś smak. W sumie u niej piłem herbatę z brudnego kubka, nic strasznego, smakowała podobnie. 

Najgorsze w obsesji jest myślenie "co będzie dalej?" - miliony odpowiedzi, kombinacji, rozwiązań szczęśliwych i beznadziejnych. Długo zaśmiecałem sobie tymi gdybaniami życie, za długo. Wystarczy. 
Jak zacznę zmiany? Od drobiazgów, no, może nie tak dosłownie, ale z pewnością pora na jakieś nowe hobby, coś co zajmie głowę i ciało. Kilka spraw technicznych też trzeba rozwiązać. Niektórzy znają to uczucie kiedy co minute wydaje się nam, że komórka krzyczy "napisała! napisała!", najgorszy wariant? Kiedy faktycznie napisała. 

Wczoraj banda debili spaliła tęczę, ja postąpię odwrotnie, spalę szarość. Czas kupić farby.

piątek, 8 listopada 2013

Najwidoczniej

dla K.

na obiad jadasz kanapki z miodem jesteś młoda
i za chuda na dietę. ciastka które przyniosłem
okrasiłaś prostym wezmę tylko jedno
wzięłaś tylko mnie

raz za razem poprawiałem twoje włosy
nie żeby tego wymagały potrzebowałem tylko mantry
by spokojnie przepompować przez serce monosylaby
jakie wypluwałaś przez krzywe usta

byłaś i jesteś daleko nawet gdy spaliśmy i ręce
leżały sztywne na sobie. to była moja inicjatywa
przewidzenie i przesłuch, na szczęście - nie pomyłka
widzę cię teraz w każdym kocie

który ucieka przecina drogi i znajomości
czekając na autobus sprawdzam rozkład kilka razy
w nim jak w tobie - mogą zdarzyć się zmiany
o kórych sama nie powiesz ani słowa ani skargi

czwartek, 20 grudnia 2012

nawroty


nazywajmy rzeczy po imieniu
kobiety które kochaliśmy będąc nastolatkami
są już stare i wypite
a nikt nie lubi zbierać pustych butelek
nawet jeśli musi

chociaż nie ma w tym nic złego
nazywajmy rzeczy po nazwiskach
kobiet które musiały lub chciały je zmienić
jak stację w radiu z ulubionej na własną
wspólną audycję reklamową

gdzie przerwą jest uśmiech
chociaż nie ma w tym niczego dobrego
nazywajmy rzeczy po nas
wyschnięte bukiety zamieniane w puste wazony
w końcu chowane bez śladu

pękające jak butelki wódki na czterech
gdzie przerwą jest płacz
chociaż nie ma w tym niczego
nazywamy rzeczy po czasie
imionami naszych byłych

poniedziałek, 10 grudnia 2012

powtórki


mam przeczucie graniczące z pewnością
a właściwie pewność pozbawioną przeczuć*
że mógłbym wiele poświęcić kobietom
które kochałem powoli i na przekór

słabej wydolności płuc nie pomaga
zmiana rytmu ale braki w wykształceniu
zaciemniają obraz nie ma nagrody
pocieszenia wychylam głowę zza tekstów

pusto jak w kościele godzinę po mszy
niby sacrum ale tak rzadko wietrzone
nie wpuszczę teraz nikogo zajęte
mam palce odpisywaniem na odchodzę

*(Piotr Bałtroczyk Spadkobiercy)

sobota, 1 grudnia 2012

bezręcze


tam gdzie kończą się ręce
zaczynają się odciski
punkty styczne do świata
przerzucanego

brak czucia to skutek uboczny
krwawienia ze sznurków brzegów
kartek wżynających się pod paznokcie
nikt nie zwraca na to uwagi

trzeba to przeżyć i przenieść
a pod ręką tylko dłonie
które nie pamiętają jak wyglądały
przed tą rzeczywistością

wspomnienia można wymazać
ale korektor też zostawia ślady
luki

pełne domysłów i skrzepów
blizn które ganiają po palcach