Nie pamiętam już Sylwestra, w sumie to już pierwszego stycznia po przebudzeniu go nie pamiętałem. Lubię udawać, że mam luki w pamięci, zwłaszcza przy znajomych, którzy autentycznie niewiele pamiętają.
Ona udaje, że śpi - ja udaję, że opiekuńczo przykrywam ją kocem. Oboje gramy, ale ja - jak zawsze - za słabo się przykładam, odstawiam nogę w najważniejszych momentach. Niech idzie do niego, przynajmniej na trzeźwo mnie to nie męczy. Dobry powód żeby nie pić.
Z tyłu głowy kołacze się analiza zeszłego roku - wszystko inne, wszelkie znajomości, wszelkie zauroczenia, wszystko - było tylko po to aby odwrócić swoją własną uwagę od tej jednej upartej, która była przez cały rok, codziennie niemal. I codziennie była daleko, a od czasu do czasu z innym.
Ten rok zaczął się z mocnym postanowieniem, że wszystko zostanie tak jak jest. Bo ona tego chce, bo jemu jest wygodnie, a ja sobie i tak poradzę - plus i tak się jak zwykle w tej grze nie będę liczył. Nie mam siły w to grać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz