Wiosna w natarciu, zakochane pary dwoją się i troją w parkach, sklepach, tramwajach i w ogóle. Nie, nie trafia mnie szlag, każdej takiej parze życzę jak najlepiej, oby wesele, dziecko i wszystko co najlepsze im się przytrafiło, im wszystkim. Nie ma we mnie złej zawiści, nie ma we mnie złej złości. Są tylko te skierowane do środka, we mnie, bo tylko ja jestem winien siebie.Smutno się zaczął ten wpis, a co gorsze nie mam humoru żeby tę tendencje zmieniać. Więc może po prostu zmienię temat.
Ostatnio kolejne stereotypy padają przede mną jak muchy. Stereotyp mówiący o tym, że "pakerzy" to bezmózgi itd., szczerze mówiąc tyle "proszę" i "przepraszam" co w siłowni nie słyszałem nawet w teatrze. To cudowne ile prawdziwej życzliwości potrafi bić od człowieka, który ma kłopot żeby podrapać się po plecach ;) tak, siłownia to miejsce występowania prawdziwej kultury fizycznej (zwłaszcza gdy się za nią słono płaci) :)
Powyższe zdjęcie z małej sesji u znajomego, Wojciechu, dzięki, że coś z tego ryja w ogóle dało radę wyciągnąć.
Na dzisiaj Frank Sinatra i Bono:
I've got you under my skin





