poniedziałek, 23 maja 2011

przed szansą

Do D.
Przy Tobie jestem sobą, nie muszę się zastanawiać nad niczym, po prostu wiem, że jesteś, wiem, że nawet najzwyklejsze czynności (np. leżenie obok siebie przed tv, spacer) smakują inaczej, lepiej, kiedy to Ty jesteś obok. Nie wiem czy potrafię właściwie odpowiedzieć na postawione przez Ciebie pytanie... ale wszystko co mówię, mówię szczerze.

I mogę tylko dodać wiersz Baczyńskiego:

O nieba płynnych pogód,
o ptaki, o natchnienia.
Nie wydeptana ziemia,
nie wyśpiewane Bogu
te drzewa, te kaskady
iskier, ten oddech nieba,
w ramionach jak w kolebach
zamknięty. Jak cokoły
drzewa z szumem na poły;
serca jak dzbany łaski,
takie serca jak gwiazdki,
takie oczu obłoki,
taki lot - za wysoki.
Słońce, słońce w ramionach
czy twego ciała kryształ
pełen owoców białych,
gdzie zdrój zielony tryska,
gdzie oczy miękkie w mroku
tak pół mnie, a pół Bogu.
Twych kroków korowody
w urojonych alejach,
twe odbicia u wody
jak w pragnieniach, w nadziejach.
Twoje usta u źródeł
to syte, to znów głodne,
i twój śmiech, i płakanie
nie odpłynie, zostanie.
Uniosę je, przeniosę
jak ramionami - głosem,
w czas daleki, wysoko,
w obcowanie obłokom.

wtorek, 3 maja 2011

myślenie jest złe...

już się tłumaczę z tytułu, chodzi o nadmierne myślenie, analizowanie najdrobniejszych szczegółów graniczące z obłędem. Do niedawna sam tak robiłem, potrafiłem spędzić całą noc na przypominaniu sobie zachowania, słów itd., które mogły z mojej strony być nieodpowiednie itp.
Nawet nie wyobrażacie sobie jak wielką ulgę czuję teraz kiedy w 95% pozbyłem się tego nawyku. Te 5% musi zostać bo przecież tak całkiem bezrefleksyjnym być też nie można.

Życie zaczyna mi się układać, powtarzam sobie ciągle żebym tylko niczego nie spieprzył, żebym był sobą, żeby to wszystko miało przyszłość, najlepiej bardzo długą przyszłość, jak najdłuższą się da...

na dzisiaj:

piątek, 29 kwietnia 2011

a wtedy przyszedł maj...

Dobrze jest mieć kogoś kto palcem (albo nawet całą otwartą dłonią) wskazuje błędy jakie popełniamy, dobrze mieć kogoś dla kogo warto te błędy i niedociągnięcia poprawiać... Pierwszy raz w życiu mam kogoś takiego, całą resztę, to co było kiedyś, dobrze podsumowuje powyższy kadr z Constantina.
Znacie to uczucie gdy człowiek pewnego ranka budzi się i uświadamia sobie, że ma na karku 30 lat a wciąż niewiele w życiu nie osiągnął? Jeśli znacie to uczucie, to współczuję, ale obawiam się, że za te parę lat (niedługo odliczanie 5... 4... 3... 2... 1...) też stanę się ofiarą takiego przebudzenia. Chociaż nikt nie wie co przyniesie przyszłość.

Chciałem wspomnieć jeszcze słówkiem o kulturze poruszania się komunikacją miejską, to, że ktoś ma 60 i więcej lat nie uprawnia go do pakowania się do tramwaju (alternatywnie - autobusu) zanim wysiądą z niego pasażerowie. Jak Boga nie kocham, jeszcze jedna taka sytuacja (a tylko w tym tygodniu miałem takich kilka) a przestanę być miły i grzeczny, a pakujący swoje 4 litery człek wyleci z powrotem na przystanek z kopniakiem w tyłku...

Ale tak ogólnie to wszystko dobrze i jestem spokojny, w dowód tego:
Turnau, Sojka, Jopek - Anna Maria

niedziela, 24 kwietnia 2011

Pozbywanie się...



Zabawne jak życie potrafi zmieniać się z dnia na dzień, jak szybko notki na blogu się deaktualizują i jak często "nie wiem czego chcę" zamienia się w "chcę tego najbardziej na świecie". Czasami sami sobie tego kopa zmiany (wrażliwych przepraszam za tę metaforę dopełniaczową) fundujemy, wystarczy jedno złe/dobre słowo i odważenie się na tak zwany "pierwszy krok".

Po raz pierwszy w życiu nie zabrakło mi odwagii.

I co?

I jestem szczęśliwy, pierwszy raz od bardzo dawna moje życie nabrało sensu, nabrało kolorów i uśmiechów...


Co by tutaj dzisiaj wybrać do posłuchania, myślę, że połączenie Mickiewicza i Grechuty będzie jak najbardziej na miejscu:

piątek, 15 kwietnia 2011

Dobrze jak nie za dobrze

Są takie chwile w życiu gdy jest kiepsko i człowiek sam nie wie co ze sobą zrobić. Później te chwile stają się częściami naszej szeroko rozumianej przeszłości i nie mamy wyjścia - trzeba nauczyć się z nimi żyć. Co najważniejsze - żyć z myślą o przyszłości, bo nic innego nam nie zostało.
Powoli mi się to udaje, a dokładniej cała ta sekwencja ruszyła jak lawina, i bardzo dobrze.

Można powiedzieć, że nabieram kolorów, czułem się czasami jak opuszczona kolorowanka, teraz ktoś wziął ją w ręce. Nieważne czy pomaluje wszystkie zawarte w niej rysunki czy też nie, ważne, że będzie to chociaż jedno jaskrawe pociągnięcie...

W maju kończy mi się umowa o pracę, trochę się boję, bo właśnie wylądowałem na przymusowym zwolnieniu lekarskim, no cóż, zobaczymy czy są na tym świecie jeszcze porządni pracodawcy...

Długo się wahałem jaką piosenką uczcić ten wieczór, padło na taką panią co się zwie
Norah Jones - Don't know why

aha, obrazek jest z Wyspy Tajemnic, proszę nie oceniać jego doboru bez znajomości kontekstu :P

środa, 6 kwietnia 2011

...

Przechodzenie mostów

dla Darii

w krainie żelkami i lodami płynącej
są mosty, wzniesienia i otwarte przestrzenie
rzeczy, które sprawiają że możesz czuć mocniej
strach. zgodnie ze swoim starym przyzwyczajeniem

akceptujesz go i unikasz, nie nazywasz
niczego po imieniu, bo komplikowanie
masz w sobie. nie pokonasz wszystkiego, tak bywa
świat jest zły, samemu czy razem, znasz tę prawdę

ale gdybym miał napisać dla ciebie wierszyk,
miłosną igraszkę, zacząłbym pisać mosty
na kartce z twoich stóp. nie będę już potrzebny
kiedy zobaczę jak tańcząc w przestrzeni - stoisz.

niedziela, 3 kwietnia 2011

Remont pamięci

Czasami życie nie układa się tak jakbyśmy tego chcieli, a czasami notki na blog pisane są nie pod natchnieniem, a pod przymusem :P I w pewnym sensie tak mam teraz, ale mimo to pozostaję sobą (co generalnie nie oznacza niczego dobrego).
Co ciekawego odkryłem w ten weekend?
Ciekawą kobietę, to raz... Dwa to to, że kwiaty w galerii na malcie wyglądają jak marihuana :D
a trzy to to fakt, że nie ma takiego imienia, którego nie można nadać psu, bo prawdę mówiąc to pies wybiera sobie imię na które będzie reagował.
Piosenka na dziś:
Snow Patrol: Chasing Cars