piątek, 23 listopada 2012

dzielenie


lipy przy rzece przychodzą i odchodzą
bywają w stanie podniesienia gałęzi
ale nigdy nie dzielą się uściskami
te trwają za długo sprzyjają kłopotom

lipy przy rzece czekają pijąc kawę
opróżniają się w tej samej chwili z liści
nieśmiało ciskają na usta milczenie
które jest jak życie zwierzaków nietrwałe

lipy przy rzece tak bliskie jak samotne
ścinają się w myślach by móc grzeszyć w trawie
lub w wodzie pełnej wiatru lecz lipy głupie
nie widzą że stoją po tej samej stronie

czwartek, 13 września 2012

Kiedy coś się kończy

Jest mi smutno, tak zwyczajnie, po ludzku (a może - jak tak patrzę czasami na psiaka do którego się przywiązałem - po psiemu). Jest to pewna forma chwilowej depresji, która dotyka chyba każdego kto znów musi się męczyć w samotności. Już to przerabiałem, a i tak nie wiem jak reagować, co czuć, jak sobie radzić. To jest trudne i smutne jak starość niemal (tutaj padła metafora, co by nie było niedomówień).

nutka na dziś: http://www.youtube.com/watch?v=F9XGsp8FpOQ&feature=fvwrel

środa, 5 września 2012

O choroba...

Właśnie, choruję, nikt tego nie lubi tym bardziej kiedy musi do tego chodzić do roboty. Czuję się źle, fatalnie plus kilka innych negatywnych określeń każdy sam może sobie dobrać.
Są jeszcze inne sprawy, przez które czuję się coraz gorzej, bardzo możliwe, że znowu coś zepsułem, coś dla mnie ważnego, coś wyjątkowego, coś czego nie potrafiłem docenić, coś czego nie mogę naprawić zwykłym "przepraszam"... ale... skoro ja tego nie mogę to może wyręczy mnie... Hugh Grant:
http://www.youtube.com/watch?v=N2qvA5ClkJo&feature=fvwrel
(przyznaję, to było poniżej pewnego poziomu)

A coś ode mnie? Jakiś kawałek poezji czy czegoś poezjopodobnego? A co mi tam, mogę spróbować:

ludzie wciąż jak liście zamiatają chodniki
zaliczają upadki o wzniesienia
i wzloty nad pęknięciami z bzdur

nigdy nie wiadomo co trudniej pozbierać
miedziaki rozrzucone na ladzie
czy myśli rozbite przez rachunek


wtorek, 29 maja 2012

wyciera kurz z pulpitu

Jestem ludzie jestem... gdzie ja jestem?! Na blogu po prawie roku! (jak słychać nie zamierzam rymować) Wiele się zmieniło od ostatniego wpisu, ale najważniejsze pozostało bez zmian, mam się dobrze, mam pracę, mam tego kogoś dla kogo warto co rano wstawać (bądź kłaść się spać po nocce), mam też siebie. Jest dobrze, może z jednym wyjątkiem - nie potrafię pisać, zablokowałem się już dawno temu... przelotne myśli mające znamiona poezji nie tworzą żadnej całości (patrz niżej), zapisuję je lecz wykorzystać ich nigdzie nie potrafię. Może kiedyś to wróci...

patrz kochanie jak zachód dzisiaj świta
lepszym światłem gaśnie
ostatnia chmura
papieros kończy wciągać dym
wbijasz go w piasek
jak dziecko które odkłada zabawkę
z tą samą pewnością
że jeszcze wyciągnie po nią ręce
wiemy dobrze ta paczka nie ma końca
choć czasami również świt zachodzi
i trwa dzień spokojny i długi
jak w bankach


i jeszcze nutka na wieczór:
http://www.youtube.com/watch?v=KF1PgSaih3c

wtorek, 26 lipca 2011

A więc jestem...

Ja, lat 24, pracujący, niepalący, niepijący, zakochany. Gdzieś tam kołacze się w głowie myśl - już niedługo trzeba pomyśleć o założeniu rodziny... Tak się już powoli dzieje w moim roczniku, a nawet w tych młodszych pokoleniach. Z drugiej strony, widzę jak szczęśliwie żenią się trzydziestolatkowie, czy też za mąż wychodzą trzydziestolatki. Gdybym faktycznie patrzył na statystyki to tak by było, za parę lat ożeniłbym się itd.. Ale statystyki to tylko średnia, średnia odchyleń.

Na teraz mogę powiedzieć jedynie, że mam kogoś dzięki komu moje życie nabrało nowych sensów, nowych wyzwań. Grafik dnia z przyjemnością zmienił się dla tej osoby. I dobrze, bo jest tego warta, jest warta każdej sekundy jaką dla siebie poświęcamy. Nie wiem czy tak zaczyna się tworzenie rodziny, ale pożyjemy zobaczymy, ja pozostaję optymistą cokolwiek by się nie stało.

Życie to praca, miłość, przyjaźń, obowiązki, rozrywka i zupełny brak czasu na cokolwiek innego... Zupełnie nie mam pojęcia jak wykorzystać zbliżający się długi urlop, będę miał masę czasu na wszystko, a pewnie i tak większość poświęcimy na słodkie lenistwo ;)

wtorek, 5 lipca 2011

ekhm...

Dawno mnie tutaj nie było, ale jeśli ktokolwiek się martwił to niepotrzebnie bo mam się zupełnie dobrze. Może nawet lepiej niż dobrze. Praca mnie co prawda fizycznie dobija, ale jakoś daję radę, zwłaszcza, że mam wsparcie, mam motywację.
Miałem też przeprowadzkę na karku, niby nic wielkiego ale wymęczyła nas wszystkich mocno. Będę tęsknił za PeSTką (PST - poznański szybki tramwaj), jeździłem jej trasą niemal codziennie przez ostatnie kilka lat, napisy na murze wiaduktu pomiędzy słowiańską a teatralką mocno wryły mi się w pamięć. Smutno opuszczać te rejony, ale po pierwsze - nikt nie mówi że to na zawsze, a po drugie - we wakacje i tak pestka będzie mocno sparaliżowana, więc to nie najgorsze wyjście ostatecznie.

Osobny akapit będzie poświęcony pewnej wyjątkowej osobie. Wiem, że to czytasz, dlatego chciałbym żebyś wiedziała, że przepraszam jeśli czasem palnę coś głupiego, albo nie zapamiętam jakiejś informacji. Zawsze Cię słucham, zawsze tęsknię i kocham, tak jak tylko potrafię.
Miłego dnia D.

wtorek, 31 maja 2011

Na ślepca

przymierzam twoje źrenice

ciasne wąskie dwugroszówki

a jednak zielone zieleńsze

od wielkiego szaszłyka z drzew


patrzę przez nie tracę ostrość

jak nóż który przed laty

stępił się na ręce i zębach

dobrze że przeszłość się wytarła


kochanych kłopotów nigdy za wiele

pstryczków w nos kuksańców

i innych przyjemności na „m”

teraz wiem że patrzeć to za mało

teraz widzę


dla D.